Statystyki upadłościowe. Głębokie ślady kryzysu.

Opublikowane w lipcu statystyki upadłościowe na rok 2008 pokazują, że liczba bankrutujących firm okazała się jednak mniejsza niż przewidywano. Z jednej strony da się to wytłumaczyć tym, że pierwsze symptomy kryzysu widoczne były już rok wcześniej, z drugiej – wpływ upadku Lehman Brothers wyraźnie odczuwamy dopiero w tym roku.

 

Autor: Dr Hans-Georg Kantner

 

Liczba upadłych firm w Europie Zachodniej w 2008 roku oscyluje wokół 17 proc. To sporo, choć nie ma powodu do niepokoju, bowiem ochłodzenie gospodarek krajów stowarzyszonych w OWGR (Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju) dało się zauważyć już w połowie 2007 roku. Wówczas spowolnienie przemysłu spowodowały bez wątpienia wysokie ceny energii i surowców naturalnych.

Irlandia, jako obecny lider rozwoju, stanowi interesujący przypadek: pomoc finansowa z Unii Europejskiej i specjalne regulacje podatkowe w ciągu ostatnich 20 lat zmieniły jeden z najbiedniejszych krajów kontynentu we wzorzec nowoczesności o wysokim dochodzie narodowym.

Jednakże ten ekspresowy rozwój stworzył dość kruchą sytuację ekonomiczną – to, co szybko rośnie, potrzebuje od czasu do czasu odświeżenia swoich struktur. W przypadku Irlandii w ogóle nie miało to miejsca, nawet wobec tak drastycznego wzrostu. Bilans rozwoju jest w związku z tym niski i wyraźnie pokazuje rzeczywistą siłę irlandzkiej gospodarki.

 

Zachodnioeuropejski trend

Największe gospodarki Europy Zachodniej – Francja, Wielka Brytania i Niemcy – nie przedstawiają jednolitego obrazu. Podczas gdy Francja zanotowała 23-proc. zysk, a Wielka Brytania niemal 25-proc., Niemcy wydają się tkwić w miejscu. Należy się jednak cieszyć z tego, że wzrost liczby bankrutujących przedsiębiorstw dotrze do Niemiec z opóźnieniem. Ogółem, dane z 2008 roku nie tylko nie odzwierciedlają problemów, jakie mogły być wywołane kryzysem, ale nawet nie mogą zawierać informacji o nich. Destabilizację sektora finansowego na skutek plajty Lehmana w sierpniu 2008 roku pokażą dopiero statystyki z roku bieżącego.

 

Wiatr ze Wschodu

Szybki rozwój zawsze niesie ze sobą ryzyko uszkodzenia niestabilnych struktur niektórych przedsiębiorstw. Stopa wzrostu ekonomicznego „młodych gospodarek” krajów Centralnej i Wschodniej Europy zanotowana w ubiegłym roku nie wywołała boomu na tworzenie nowych firm, mimo że wytworzyła się atmosfera, w której niemal każde przedsiębiorstwo może odnieść sukces. Rok 2008 okazał się groźny: 50-proc. wzrost bankructw wśród firm stanowił dla gospodarki pierwsze naprawdę ciężkie doświadczenie od czasu historycznego „zwrotu” w 1989 roku.

Niektóre kraje dały przedsmak dalszego rozwoju sytuacji. Przykładem mogą być 10-milionowe Węgry, które w ubiegłym roku zdołały nadrobić deficyt gospodarczy, stojąc w obliczu upadku ponad 11,5 tys. przedsiębiorstw. Obraz, jaki nakreślił rok 2008 bez wątpienia nie stawia wszystkich krajów Europy Środkowo-Wschodniej w jednym rzędzie. Podczas gdy takie kraje, jak Węgry czy Rumunia poradziły sobie dosyć dobrze, inne do końca nie opanowały kryzysu. Nie można jednakże przeoczyć faktu, że wyniki, jakie osiągają wschodnioeuropejskie gospodarki, wciąż pozostają niskie, a dół ekonomiczny nie zdołał się jeszcze zapełnić.

Odbudowa powinna trwać nadal i bez wątpienia będzie postępować jako długotrwały proces, niekoniecznie z wynikami podobnymi do dotychczas osiągniętych. Inwestycje poczynione w tych krajach oczywiście nie zwrócą się w ciągu jednej nocy, ale przedsiębiorstwa z Europy Zachodniej dostrzegają w nich ogromny potencjał. Nie można jednak zapomnieć, że zanim statystyki znów staną się powodem do zadowolenia, rok 2009 przyniesie nam kolejne plajty.

 

Co dalej?

Rok 2008 zarysował ledwie początki rozpędzającej się fali kryzysowej i pokazał małą część tego, co może niedługo się wydarzyć. USA, Wielka Brytania czy Kanada zapewne doświadczą kolejnych skutków krachu wcześniej niż inne kraje OWGR. Oszacowanie postępu kryzysu w 2009 roku nie jest na razie możliwe, bowiem olbrzymią rolę odegra tu skuteczność działań podjętych do tej pory w celu stabilizacji gospodarki. Dla wszystkich państw Wschodniej i Centralnej Europy kryzys bez wątpienia stanowi plamę na kartach ich gospodarczej historii. Istnieją jednak przesłanki wskazujące, że wzrost tego regionu naszego kontynentu będzie nadal postępował szybciej niż na Zachodzie.

 

Foto: Messe Düsseldorf

Kryzys finansowy był też dotkliwy dla poligrafii, zmuszając wiele przedsiębiorstw do upadku.

 

Data publikacji: 11/2009

 

 

 

 

« poprzedni   |   następny » « wróć

Komentarz miesiąca

Obiektywny jest tylko Pan Bóg...

Takim stwierdzeniem zaczął debatę publicysta Jacek Żakowski. Stwierdził, że człowiek jest z natury subiektywny i tego się nie przeskoczy. Zatem, czy media kłamią? „Media nie są obiektywne i samemu trzeba dotrzeć do prawdy” – to jeden z wniosków debaty na temat „Czy media kłamią?”, która odbyła się w Świnoujściu w ramach Karuzeli Cooltury. „Ważne, ... więcej

Reklama

Ankieta

Jak oceniasz nową stronę internetową

5
4
3
2

Ogłoszenia

Stanowisko:
Region:
zobaczy wszystkie oferty