Kalendarium 2012

21.02 - 24.02 · Fespa Digital

20.02 - 24.02 · Sign China

15.03 - 18.03 · Lipskie Targi Książki

19.03 - 20.03 · Label Summit Africa

27.03 - 29.03 · Euroreklama

03.04 - 04.04 · Luxe Pack Shanghai

16.04 - 18.04 · London Book Fair

03.05 - 16.05 · drupa 2012

Pod jednym dachem

Data publikacji: wrzesień 2011

 

Poligrafia to skomplikowany świat, w którym zleceniodawcy „spoza branży” częstokroć nie potrafią się odnaleźć, gubiąc drogę w gąszczu ofert i technologii. Pomocną dłoń może do nich wyciągnąć ktoś, kto przejmie na siebie obowiązki właściciela marki, agencji reklamowej i dostawcy druku, proponując kompleksową obsługę. Tym kimś mogą stać się drukarnie stosujące model one-stop-shop, czyli „wszystko pod jednym dachem” – rozwiązanie bez wątpienia komfortowe dla klienta.

 
Tekst: Michael Scott
 

Andreas Lehmann z drukarni Medienzentrum Kloten wyjaśnia: „Nasze przedsiębiorstwo to grupa utworzona przez trzy firmy: Reprotechnik Kloten AG, RTK Print zajmującą się klasycznym offsetem i HP & S Digitaldruck”.

© M. Scott

Każdy, kto pracuje w tej branży, doskonale wie, jakie są realia. Projekt jest gotowy, terminy wyznaczone, drukarnia wybrana. Zwłaszcza przy realizacji dużych kampanii może się okazać, że każdy etap wymaga zaangażowania wielu różnych urządzeń drukujących i wykończeniowych. Ulotki, foldery, plakaty, POS-y, bannery, aplikacje wielkoformatowe, broszury… ze zbieraniny mnóstwa pojedynczych produktów poligraficznych powstaje w rezultacie obszerne zamówienie, które wymaga profesjonalnej realizacji. Rzecz jasna, do takiego zadania można podejść na wiele sposobów. W jednym z wariantów zleceniodawca sam troszczy się o szczegóły projektu, utrzymuje kontakt z poszczególnymi wykonawcami i koordynuje realizację zlecenia. Oczywiście, pochłania to mnóstwo czasu i wymaga od pojedynczej osoby dużego doświadczenia oraz niezbędnego know-how. Inną opcją jest przekazanie zadań profesjonalnemu konsultantowi w zakresie poligrafii, który przeprowadzi klienta przez rynkową dżunglę, pomoże wybrać odpowiednich wykonawców, ustali plan realizacji projektu oraz zajmie się jego koordynacją, czuwając nad każdym etapem z osobna i całością. Te dwa klasyczne warianty były do niedawna najczęściej stosowanymi w branży poligraficznej.

 
Nowe prądy
 

Już teraz moce produkcyjne pixart.it są olbrzymie, a właściciel zamierza inwestować w kolejne maszyny.

© Pixart

Wraz z postępującą digitalizacją przemysłu poligraficznego i rynku komunikacji pojawiły się nowe modele biznesowe. Od dobrze prosperującego przedsiębiorstwa klienci wymagają coraz więcej. Wydaje się logicznym kierunek, jaki obierają prężnie rozwijające się drukarnie – inwestycja w nowe technologie druku to sposób na sprostanie wymaganiom swoich zleceniodawców. Co ciekawe, ten „przeskok” udaje się głównie młodym drukarniom, a te z tradycjami, o ugruntowanej pozycji na rynku, mają zazwyczaj problem ze wprowadzeniem zmian i dopasowaniem się do tempa rozwoju współczesnej poligrafii, stawiającej na technologię druku cyfrowego.

Celem zmian jest wprowadzenie na trwałe modelu one-stop-shop, dzięki któremu drukarnia może „rozpieszczać” klienta, odejmując mu pracy, stresu i zmartwień. Aby osiągnąć to zamierzenie, drukarze (czy raczej osoby określane mianem Print Service Provider, w skrócie PSP), mogą zdecydować się na nawiązanie współpracy z innymi firmami. To, co nie uda się działającej na własną rękę drukarni, jest możliwe do zrealizowania dzięki kluczowym partnerom. To rozwiązanie, które zakłada kooperacją dwóch lub kilku firm związanych z drukiem i reklamą, przynosi korzyści wszystkim stronom. Podstawą takiej współpracy musi być jednak zaufanie.

 
W grupie siła!
 

Od wiosny tego roku druk cyfrowy w Kloten jest realizowany na maszynie HP Indigo 5500.

© M. Scott

Dobry przykład realizowanego z sukcesem modelu one-stop-shop stanowi jedna ze szwajcarskich drukarń, ulokowana w pobliżu zuryskiego lotniska w Kloten. Andreas Lehmann z drukarni Medienzentrum Kloten wyjaśnia: „Nasze przedsiębiorstwo to grupa utworzona przez trzy firmy: Reprotechnik Kloten AG, RTK Print zajmującą się klasycznym offsetem i HP & S Digitaldruck, która – jak sama nazwa wskazuje – specjalizuje się w druku cyfrowym, realizowanym od wiosny tego roku na maszynie HP Indigo 5500”.

Reprotechnik Kloten AG to średniej wielkości przedsiębiorstwo poligraficzno-medialne, istniejące na szwajcarskim rynku już od czterech dekad. W ostatnich latach firma wyznaczyła sobie nowe, ambitne cele, do których z sukcesem dąży. Od momentu powstania przedsiębiorstwa branża uległa drastycznej przemianie: wzrosły oczekiwania klientów, a konkurencja na rynku druku stała się jeszcze ostrzejsza, ceny uległy ujednoliceniu, co stanowi dla firm takich jak Reprotechnik Kloten AG niemałe wyzwanie. Stąd konieczność współpracy z innymi drukarniami. Cała grupa jest w stanie zaoferować klientom druk offsetowy i cyfrowy, dzięki czemu może realizować zlecenia od A do Z. Najważniejsze, że klient otrzymuje w efekcie produkt o żądanej jakości, bez względu na to, jakiej maszyny czy technologii używa wykonawca.

 
One-stop-shop online

W gruncie rzeczy, drukarnie internetowe – z uwagi na swój specyficzny model biznesowy – mają bardzo dobre warunki do tego, by zaistnieć na rynku jako przedsiębiorstwa typu one-stop-shop. Przykładów jest wiele: drukarnie, takie jak www.flyeralarm.de, www.vistaprint.com, www.diedruckerei.de czy www.pixart.it mają szybkie tempo wzrostu i wprowadzają do swojej oferty coraz więcej usług i produktów poligraficznych. Portfolio otwierają wizytówki, a zamykają wielkoformatowe bannery czy kilkudziesięciostronicowe czasopisma. Korzyść dla klienta: pole działalności takich drukarń nie jest regionalne, ale międzynarodowe, paneuropejskie, a w niektórych przypadkach nawet światowe.

 
Ciao, Pixart
 

„Dopiero perfekcyjna realizacja zlecenia i bardzo krótki czas produkcji w połączeniu z bezkompromisową jakością otwierają nowe perspektywy” – mówi Matteo Rigamonti, założyciel drukarni Pixart.

© HP

Najlepszym przykładem drukarni internetowej, która z sukcesem wprowadziła model one-stop-shop, jest wenecka firma pixart.it. Założyciel i dyrektor generalny Matteo Rigamonti należy do gwiazd włoskiej branży poligraficznej. Zdołał udowodnić, że dzięki wizjonerstwu, talentowi do robienia interesów i kreatywności, można zajść na sam szczyt. Pixart.it ma swoją nową siedzibę w Quarto D’Altino. Aż 10 tys. m2 przeznaczono na hale produkcyjne, a kolejne 2 tys. na powierzchnię biurową.

Historia sukcesu włoskiej drukarni rozpoczęła się w 1994 roku wraz z założeniem studia DTP. Przełomowy był dla przedsiębiorstwa rok 2000, kiedy właściciel zdecydował się skoncentrować na druku cyfrowym i sektorze e-commerce. „Nasza strategia jest całkiem prosta”, tłumaczy Matteo Rigamonti, który szybko dopowiada, że „aby osiągnąć jak najlepszą jakość przy utrzymaniu konkurencyjnych cen, drukarnia musiała zainwestować w najnowocześniejszą technologię dostępną na rynku”. Według Rigamontiego, niskie ceny to za mało, by utrzymać trwałe relacje z klientami. „Dopiero perfekcyjna realizacja zlecenia i bardzo krótki czas produkcji w połączeniu z bezkompromisową jakością otwierają nowe perspektywy. Bardzo wcześnie zdecydowaliśmy się na specjalizację w druku cyfrowym, ponieważ jest to pewniejsza i znacznie bardziej wydajna technologia niż druk konwencjonalny” – podkreśla właściciel drukarni.

Web-to-print stało się w międzyczasie powszechne i nie zalicza się już do zjawisk marginalnych. Firma pixart.it zdołała jednak w ciągu dekady zbudować silną pozycję w tym segmencie, dzięki czemu należy dziś do czołówki drukarń internetowych, posiadając ponad 65 tys. klientów w całej Europie. Przedsiębiorstwo wysyła codziennie 2,5 tys. zamówień, które docierają do klientów w ciągu 24 lub maksymalnie 48 godzin.

 
Cyfra to nie wszystko
 

Bawarskie przedsiębiorstwo promuje i sprzedaje swoje usługi w Sieci poprzez niemieckojęzyczną stronę diedruckerei.de oraz angielsko- i francuskojęzyczny sklep internetowy onlineprinters.com.

© Onlineprinters GmbH

Podczas targów Fespa Digital w Hamburgu Rigamonti zaskoczył wszystkich informacją o planowanym powiększeniu swojego parku maszynowego o dwie ośmiokolorowe maszyny Komori w formacie 70 x 100. Oba urządzenia rozpoczną pracę jesienią tego roku. Rigamonti zamówił również cztery maszyny HP Indigo 7500 oraz dwa plotery lateksowe HP. Właściciel drukarni spodziewa się, że dzięki tej inwestycji możliwości jego firmy jeszcze bardziej wzrosną.

Już teraz moce produkcyjne pixart.it są olbrzymie. Drukarnia posiada dziesięć systemów HP Indigo, dwie offsetowe maszyny Komori, urządzenia introligatorskie Horizon, Duplo i Polar, pięć ploterów tnących marki Zünd, dwie naświetlarki CtP Basys UV Setter 850, trzy plotery Durst Rho 700 HS PAC, jeden ploter Rho 700 PAC, dwa modele Durst Rho 320, siedem maszyn lateksowych, cztery plotery sublimacyjne Mutoh do druku na flagach i tekstyliach, sześć maszyn Roland do druku na winylu oraz dwa systemy KIP do druku plakatów. Do dużych nakładów wykorzystywany jest również system tnący Cielle. Koordynacja tak wielu urządzeń jest możliwa dzięki oprogramowaniu Uragano, stworzonemu specjalnie dla drukarni pixart.it. Software optymalizuje całą produkcję, sprawnie zarządzając przepływem pracy, co pozwala uniknąć chaosu i potencjalnych błędów przy realizacji dużej liczby zleceń jednocześnie.

Czy druk cyfrowy nie wystarczy? „Nigdy nie uważałem, że druk cyfrowy jest lepszy od offsetowego lub odwrotnie” – zaznacza Matteo Rigamonti. „Niemniej jednak słynne »niskie nakłady« często okazywały się na tyle wysokie, że nie opłacało się ich drukować cyfrowo. Otrzymywaliśmy zamówienia na 700-800 arkuszy A3 i spróbowaliśmy drukować je na offsecie, nie spodziewając się jednak pozytywnego rezultatu. Efekt był zaskakujący! Myślę, że w ciągu ostatnich dziesięciu lat w technologii cyfrowej niewiele się zmieniło, podczas gdy offset zrobił znaczne postępy: łatwa obsługa, stabilne nadawanie farby, krótsze przestoje (3-4 min) i mniejsza ilość makulatury (średnio 20-25 arkuszy). Jednak mimo satysfakcji z możliwości, jakie daje offset, nie zarzuciliśmy naszej dotychczasowej strategii i będziemy nadal inwestować w technologię cyfrową”.

Potwierdzeniem zapewnień Rigamontiego są zapowiadane przez właściciela inwestycje, które z jednej strony wynikają z dynamicznego rozwoju firmy w ostatnich latach, a z drugiej – zapewnią przedsiębiorstwu świetlaną przyszłość. „W 2010 roku zwiększyliśmy obroty o 48 proc. i w dalszym ciągu udaje nam się utrzymać to tempo”, mówi Rigamonti. W kwietniu bieżącego roku firma osiągnęła wyniki o 62 proc. lepsze niż w zeszłym roku. Zlecenia na druk offsetowy mają obecnie 10-proc. udział w całej produkcji.

 
Druk z pasją
 
Onlineprinters ma dobrze wyposażony dział druku offsetowego…
© Onlineprinters GmbH

Założona w 2008 roku drukarnia Onlineprinters GmbH, z siedzibą w niemieckim mieście Neustadt an der Aisch, w ciągu kilku lat stała się jedną z nalepiej prosperujących drukarń internetowych o zasięgu europejskim, zatrudniającą około 300 pracowników. Bawarskie przedsiębiorstwo promuje i sprzedaje swoje usługi w Sieci poprzez niemieckojęzyczną stronę diedruckerei.de oraz angielsko- i francuskojęzyczny sklep internetowy onlineprinters.com, za pośrednictwem których dociera do potencjalnych klientów w 30 krajach Europy. W ramach internacjonalizacji przedsiębiorstwa w planach jest stworzenie hiszpańskiej witryny drukarni oraz kolejnych stron WWW dla poszczególnych krajów.

„Inni drukują farbą. My robimy to z pasją” – tak właśnie brzmi dewiza Onlineprinters. Aby sprostać rosnącemu napływowi zleceń, firma stale zwiększa swoje moce produkcyjne. Siedziba przedsiębiorstwa – ciągle rozbudowywana – zajmuje obecnie powierzchnię 40 tys. m2. Warunkami korzystnych cen i szybkiej dostawy jest efektywność, optymalne wykorzystanie parku maszynowego oraz minimalna ilość odpadów. Dotyczy to wszystkich etapów produkcji, począwszy od przygotowalni. Specjaliści zajmujący się impozycją mają za zadanie tak zaplanować zlecenia na formach drukowych, aby maksymalnie wykorzystać przelot maszyny. Od drukarni, aż po introligatornię i wysyłkę prace muszą podlegać ścisłej kontroli i sprawnie przechodzić przez workflow. Krótkie przestoje, duże moce przerobowe i uszlachetnianie inline pozwalają zaoszczędzić czas i usprawnić realizację projektu.

„Może wyda się to dziwne, ale za drukarnią internetową stoi całkiem konwencjonalne przedsiębiorstwo poligraficzne, które zatrudnia wyspecjalizowane kadry i pracuje na najnowocześniejszych maszynach” – mówi Walter Meyer, założyciel i dyrektor zarządzający Onlineprinters. „W ciągu ostatnich dwóch lat zainwestowaliśmy około 16 mln euro w rozbudowę drukarni i zakup urządzeń. Aby zapewnić naszym klientom najwyższą jakość produktów, inwestujemy w najlepsze maszyny i wyposażenie. Dzięki ciągłej optymalizacji naszej pracy możemy z kolei zaoszczędzić sporo pieniędzy”.

Asortyment drukarni, z którym można zapoznać się na stronach internetowych firmy, podzielono na kilkanaście grup produktowych: ulotki, ulotki składane, plakaty, papier firmowy, wizytówki, kartki pocztowe, broszury/katalogi, teczki/segregatory, bilety, notatniki, podkładki na biurko, koperty, kalendarze, aplikacje samoprzylepne, gastronomia, druk reklamowy (LFP) i druk cyfrowy. Istnieje również wiele sposobów płatności za zlecenie, a zamówienia można realizować w kilku trybach, w zależności od tego, jak szybko klient chce je otrzymać; dla zniecierpliwionych stworzono nawet opcję „Druk błyskawiczny”. Co więcej, aplikacja mobile.diedruckerei.de pozwala na składanie zamówień także za pośrednictwem smartfona.

 

Promocja bez precedensu

 

…oraz druku wielkoformatowego, w którym pracuje na maszynach lateksowych.

© Onlineprinters GmbH

Firma przeciera szlaki również w dziedzinie autopromocji, decydując się na rozwiązania, które nie mają precedensu w branży poligraficznej. W kwietniu i maju w niemieckich kinach 3D można było obejrzeć w bloku reklamowym spot Onlineprinters pod hasłem „Każdy kolor to strzał w dziesiątkę!”. Równocześnie niemieckie i austriackie telewizje nadawały reklamę drukarni w godzinach największej oglądalności. „Po emisji naszych spotów spodziewamy się odzewu ze strony widzów. Mamy nadzieję, że nasza kampania będzie miała odzwierciedlenie we wzroście liczby zamówień w naszym sklepie internetowym” – mówi szefowa marketingu Julia Voigt. Drukarnia Onlineprinters postawiła również na Internet. Ma swój kanał na portalu Youtube, gdzie można obejrzeć m.in. najnowsze spoty reklamowe (http://www.youtube.com/diedruckerei). Promuje się również w prasie drukowanej. Łącząc kilka kanałów komunikacji, pracuje na swój wizerunek.

 
Konkluzja

Z dzisiejszej perspektywy widać, że istnieje wiele możliwości wprowadzenia modelu one-stop-shop. Niektóre drukarnie decydują się na rozbudowę własnej oferty, przejmując część kompetencji agencji reklamowych i odciążając klientów. Inne nawiązują bliską współpracę z firmami z branży, aby podzielić zadania, a zleceniodawcy dostarczyć gotowy produkt, oszczędzając mu koordynacji działań kilku wykonawców. I wreszcie trzecie rozwiązanie – model wprowadzany przez drukarnie internetowe, które komunikują się z klientami w niestandardowy sposób, stawiając na oszczędność czasu, szeroką ofertę i krótki czas realizacji zamówienia. Każdy z tych wariantów jest dobry, a model one-stop-shop to opcja dla wszystkich tych, którzy chcą wyjść cało z ostrej walki na rynku poligraficznym.

 
 

 

 
 

 

 
 

 

 
 
 

 

 

 

 
 

 

 
 

 

 
następny » « wróć

Komentarz miesiąca

Na finiszu 2011 roku

W ostatnim wydaniu tego roku postanowiliśmy „zafiniszować” również tematycznie. Dlatego w tym wydaniu znajdą Państwo obfitą porcję materiałów na temat procesów introligatorskich i nowinek technologicznych. Ciągle rosnące wymagania co do jakości druku i optymalizacji oraz automatyzacji procesów produkcyjnych już dawno spowodowały, że również i producenci maszyn...

Reklama

Ankieta

Czy poligrafia ma już kryzys za sobą?

Jest zdecydowanie lepiej
Ciągle jest ciężko
Najgorsze jeszcze przed nami
W ogóle nie doświadczyliśmy kryzysu

Ogłoszenia

Stanowisko:
Region:
zobaczy wszystkie oferty