drupa 2012
drupa 2012
Dusseldorf, Niemcy
![]()
Żwawa staruszka
W maju zeszłego roku legendarna drupa świętowała swoje 60. urodziny. Wystawa, która wyznacza rytm światowej poligrafii już od ponad pół wieku, cały czas jest w znakomitej formie i wszystko wskazuje na to, że za rok, podczas piętnastej edycji dwutygodniowych targów, nie przeżyjemy rozczarowania. W drupie „pokryzysowej” jak w lustrze odbije się oblicze współczesnej poligrafii. Czy będzie to zaskakujący widok?
Tekst: Jacek Golicz
|
© Messe Düsseldorf Jeśli wierzyć zapewnieniom Messe Düsseldorf, doświadczymy czegoś, z czym branża poligraficzna jeszcze się nie spotkała |
Chociaż do największego wydarzenia branży poligraficznej pozostało jeszcze trochę czasu, niecierpliwi już dzisiaj mogą się dowiedzieć, na czym skoncentruje się drupa 2012, która otworzy swoje podwoje 3 maja tego roku. Dostępny jest już – wydany w 13 tys. egzemplarzy – papierowy „drupa report” poruszający aktualne tematy, którymi żyje branża, omawiający światowe trendy i relacjonujący najważniejsze wydarzenia oraz nowości związane z drukiem. „Raport odgrywa kluczową rolę w naszej strategii komunikacji. To łącznik, który pozwala nam budować społeczność i utrzymywać nasz wizerunek w czasie pomiędzy kolejnymi edycjami targów” – mówi Manuel Mataré, dyrektor drupy. Raport pełni nie tylko rolę komunikacyjną i informacyjną. Jest także świadectwem możliwości technologii druku. „Rok przed drupą 2012 świadomie zdecydowaliśmy się na uwypuklenie roli papieru w poligrafii. W konkurencji, jaka toczy się pomiędzy różnymi mediami, papier wiedzie prym”, podkreśla Martin Weickenmeier, prezes targów drupa 2012. Trzecie wydanie raportu wydrukowano na siedmiu rodzajach papieru dostarczonego przez Paper Union. Podłoża mają różną gramaturę, kolor, fakturę i przezroczystość. 62-stronicowa publikacja zaskakuje również różnorodnością formatów poszczególnych stron oraz z rozmysłem zaplanowanych rozkładówek. Całości dopełnia perfekcyjne wykończenie wnętrza, a przede wszystkim okładki. Świętowanie urodzin drupy uprzyjemni również – tradycyjnie – „drupa song”, którego można już posłuchać online na oficjalnej stronie internetowej targów.
Święto innowacji
|
© Messe Düsseldorf Tradycyjnie druk będzie centralnym punktem wystawy. |
Organizatorzy imprezy zdradzili już, jakie atrakcje szykują dla nas na czas trwania targów. Jednym z najważniejszych przedsięwzięć będzie drupa innovation park (dip) 2012 zapowiadany już podczas wystawy digi:media. dip skoncentruje się na najbardziej godnych uwagi innowacjach i najgorętszych tematach druku cyfrowego oraz przemysłu medialnego. „drupa innovation park 2012 jest konsekwentną kontynuacją sukcesu idei dip. O ile w minionych latach to przedsięwzięcie koncentrowało się głównie na prezentach technologicznych innowacji, o tyle kolejny dip podejmie temat relacji pomiędzy treścią, technologią a modelami biznesowymi”, mówi Manuel Mataré.
drupa innovation park 2012 zajmie powierzchnię ponad 3 tys. m2 i będzie ulokowany w hali nr 7.0. Organizatorzy podzielili cały dip na dziewięć odrębnych segmentów podporządkowanych najistotniejszym zagadnieniom współczesnej poligrafii i przemysłu medialnego:
►Print Automation Park – optymalizacja procesów i osiąganie największej możliwej efektywności w produkcji poligraficznej wspomagane przez systemy do planowania i zarządzania.
►Asset Management Park – z bazy danych na papier lub inne medium. Wykorzystanie cyfrowej treści oraz dokumentów.
►Dynamic Publishing Park – strategie i rozwiązania dla wielokanałowego publishingu. Aplikacje dla druku i mediów elektronicznych: Web-to-Print, Print-to-Web, Print on Demand.
►Print meets Mobile Park – aplikacje dla urządzeń mobilnych, kody QR, mobile tagging, rozszerzona rzeczywistość.
►Digital Imaging Park – innowacje w świecie obrazów cyfrowych.
►Marketing Solutions Park – narzędzia dla marketingu bezpośredniego, transpromo i white space marketing.
►Print Product Innovation Park – innowacyjne aplikacje drukowane, przykłady finishingu oraz druku z zabezpieczeniami.
►Printed Electronics/Functional Printing Park – związek druku i nowoczesnej inżynierii.
►Green Printing Park – innowacje w zakresie zrównoważonej i ekologicznej produkcji poligraficznej.
Krokiem w rozwoju koncepcji dip jest bezpośrednie powiązanie tego przedsięwzięcia z inną inicjatywą – drupacube – stanowiącą forum dla sektora komunikacji. drupacube, w 2008 roku ulokowany na świeżym powietrzu, przenosi się za rok do hali 7A. Przeprowadzka w bezpośrednie sąsiedztwo hali 7.0., gdzie zlokalizowany zostanie dip, ma podkreślić relację obu sektorów. „Poprzez utworzenie takiej przestrzennej konstelacji chcemy umocnić interakcję pomiędzy odwiedzającymi a wystawcami, jak również wśród samych gości”, podkreśla Manuel Mataré.
Połączyć rynki
|
© Messe Düsseldorf Organizatorzy obiecują skupić się na praktycznych zastosowaniach. |
Aranżując po raz pierwszy w 2008 roku przestrzeń drupacube, organizatorzy targów drupa postawili sobie za cel przesunięcie punktu ciężkości z „czystej” technologii na praktyczne zastosowania. Zgodnie z tym zamierzeniem drupacube prezentowany podczas tegorocznych, pierwszych targów digi:media miał charakter obszernego, interaktywnego portfolio prezentującego spektakularne aplikacje. Jak podkreśla Manuel Mataré, „rozwój koncepcji drupacube był logicznym posunięciem stanowiącym odpowiedź na wymagania rynku druku i sektora medialnego, które chcą połączenia w jedno treści, technologii i biznesu”.
Podobnie jak we wszystkich dziewiętnastu halach, w których rozgoszczą się targi drupa 2012, także w drupacube głównym tematem będzie produkt poligraficzny. Jest jednak zasadnicza różnica: wszystko, co zobaczymy w hali 7A będzie się odnosiło do wykorzystania druku w komunikacji marketingowej. Zyskają na tym wszystkie zainteresowane strony: zarówno marketingowcy, jak i drukarze, specjaliści w zakresie technologii druku i komunikacji oraz agencje reklamowe i wydawcy. drupacube ma za zadanie pokazać możliwości współpracy pomiędzy tymi sektorami, w centrum stawiając druk.
W drupacube nie zabraknie konferencji i wykładów, podczas których zostaną omówione najbardziej aktualne tematy, jak: Green Printing, Functional Printing czy Social Media. Każdy dzień będzie miał swoje motto, które określi charakter bieżącej wystawy i związanych z nią inicjatyw, jak np.: Magazine Day, Dialogue Marketing Day, Packaging Day czy Corporate Communication Day.
Jak podkreśla Manuel Mataré, „intencją organizatorów drupy 2012 jest to, by być razem z ludźmi i towarzyszyć im w zmaganiu się z problemami, na jakie napotykają każdego dnia”. Jeśli wierzyć zapewnieniom Messe Düsseldorf, doświadczymy czegoś, z czym branża poligraficzna jeszcze się nie spotkała. A w międzyczasie… życzymy sześćdziesięciolatce kolejnych lat w dobrej formie.
Drupa niejedno ma imię
Każda z poprzednich edycji targów drupa miała określoną tematykę związaną z ówcześnie dominującym trendem technologicznym. Podczas ostatniego spotkania, w 2008 roku, mieliśmy okazję uczestniczyć w „inkjetowej drupie”, a wcześniej w: „drupie JDF”, „drupie cyfrowej”, „drupie CTP” itd. aż po odległe lata 70. XX wieku.
|
© Messe Düsseldorf Pierwotnie drupa była wystawą technologiczną, teraz jej tematyka oscyluje wokół procesów biznesowych i innowacji. |
Jaki zatem będzie temat przyszłorocznych targów drupa? Najbardziej prawdopodobny scenariusz jest taki, że… tematów będzie kilka. „To będzie »& drupa«” – twierdzi dyrektor zarządzający Kodak EAMER Philip Cullimore. „Symbolem rozwoju współczesnych mediów jest właśnie znak »&«, czyli nic innego jak spójnik »i«. Mamy do czynienia z takimi hybrydami, jak print & apps, print & online, print & tablets czy print & mobile. Nie ma już prostej dychotomii – druk kontra inne media. Zastąpiło ją wiele kombinacji różnych procesów druku z technikami multimedialnymi”.
Można rozważyć również inne możliwości tematycznej dominanty przyszłorocznych targów, jak na przykład podporządkowanie imprezy hasłom „transformacji” i „przejścia”, czyli – jednym, słowem – zmian, jakie zachodzą obecnie na rynku poligraficznym. „Sądzimy, że tematem drupy 2012 będzie proces przekształcania się branży druku”, mówi Graham Moore, Ricoh Europe Director of Production Printing Business Group. „Technologia będzie nadal się rozwijać, ale wyzwaniem, jakie stoi przed dostawcami usług druku, jest konieczność wspólnego działania, by móc kierować zachodzącymi zmianami. Przykładem transformacji jest wypieranie z części rynku technologii offsetowej przez procesy cyfrowe. Przejściem możemy nazwać przesunięcie punktu ciężkości z dostawców usług druku (PSP) na dostawców usług marketingowych (MSP)”.
Role przydzielone na nowo
„Pierwotnie drupa była wystawą technologiczną, teraz jednak jest również wydarzeniem, którego tematyka oscyluje wokół procesów biznesowych i innowacji” – mówi David Preskett, Canon Europe Professional Print Director. „Pokażemy, jak nasi klienci zainwestowali w rozwój swojego biznesu. Ci, którzy odwiedzą nas na drupie, otrzymają próbkę możliwości, jakie oferujemy, co – mam nadzieję – zainspiruje ich do własnych działań”.
Francois Martin, HP GSB Worldwide Marketing Director, zauważa, że zmienia się sposób, w jaki właściciele marek postrzegają komunikację drukowaną: „Druk przestaje być stygmatyzowany jako medium pozostające daleko w tyle za szybkimi, nowoczesnymi środkami przekazu, jak na przykład Internet. Coraz częściej druk postrzega się jako efektywny kanał komunikacji, który tworzy wartość dodaną dzięki pozytywnym wrażeniom, jakie może wywołać u konsumenta.
Offset nie do ruszenia
|
© Messe Düsseldorf Najprawdopodobniej przyszłoroczna drupa nie będzie miała jednego określonego tematu, ale kilka dominujących obszarów zainteresowania. |
Druk cyfrowy, a zwłaszcza inkjet, znajdował się wprawdzie w centrum zainteresowania podczas ostatniej drupy i niewykluczone, że tak będzie i tym razem, ale należy pamiętać, że pomimo olbrzymiej popularności, jaką zyskała technologia cyfrowa, wciąż przeważająca część produkcji poligraficznej odbywa się za pomocą technik analogowych i nic nie wskazuje na to, by sytuacja ta miała w najbliższym czasie ulec zmianie. „Jesteśmy daleko od przekroczenia krytycznego punktu, w którym udział produkcji cyfrowej przewyższy druk offsetowy” – twierdzi Ralph Hilsdon, Agfa Graphics Product Marketing Manager. „Zmiana nadciąga, ale przekonamy się, że druk offsetowy nie podda się tak łatwo”.
Rozwijając technologię druk offsetowego, inżynierowie skupiają się głównie na zwiększeniu stopnia automatyzacji, co z kolei pozwala zredukować koszty produkcji. Największe usprawnienia wprowadzane są w zakresie zmniejszenia czasu narządzania i zmiany zlecenia, co jest szczególnie ważne przy realizacji krótkich serii czy małych nakładów. To jednak nie wszystko. Automatyzacja pomaga również zminimalizować koszt użytku, co jest szczególnie ważne, ponieważ druk musi z jednej strony pozwalać na zachowanie opłacalnej marży, a z drugiej – być konkurencyjnym cenowo wobec innych mediów.
„Zobaczymy usprawnienia w offsecie arkuszowym, tak dalece zaawansowane, że będzie możliwe niemal całkowite wyeliminowanie pracy operatora” – przewiduje Andy Tribute. Twierdzi on również, że nowe funkcje, takie jak pomiar bezpośrednio na maszynie, będą coraz bardziej zaawansowane, tak że możliwa stanie się pełna kontrola całego arkusza i wychwytywanie nawet najdrobniejszych błędów w druku. Spowoduje to obniżenie poziomu nakładów, na którym offset jest opłacalny, do kilkuset arkuszy. Oznacza to wkroczenie na teren okupowany obecnie przez druk cyfrowy.
Skrócenie narządzania i czasu zmiany zlecenia poprzez automatyzację jest kluczowe dla przyspieszenia druku, ale traci to jakikolwiek sens, jeśli wydrukowane użytki muszą po wyjściu z maszyny schnąć godzinami po to, by można je było poddać dalszej obróbce. Jest jednak kilka sposobów, aby wyeliminować to „wąskie gardło” produkcji. Jednym z rozwiązań jest zastosowanie suszenia UV. Lampy najnowszej generacji pracują długo, pobierają małą ilość energii elektrycznej, nie wymagają drogiego chłodzenia i nie generują szkodliwego ozonu. Suszenie UV to tylko jedna z wielu opcji, z której można skorzystać tylko przy inwestycji w nową maszynę. Ci, którzy nie zamierzają kupować nowego sprzętu, mogą zwrócić się do dostawców tuszy, którzy w swojej ofercie mają wiele opłacalnych i dających dobre efekty farb konwencjonalnych.
Zmiany przejdzie również offsetowy druk zwojowy. „Trwają prace nad zredukowaniem ilości odpadów, nakładu pracy i przede wszystkim kosztów produkcji, co można osiągnąć na dwa różne sposoby – budując większe maszyny lub stawiając na automatyzację procesów” – wskazuje Greg Norris, Goss International Marketing Manager, który wierzy, że następny krok w modernizacji systemów drukujących za jednym zamachem znacznie skróci czas narządu i zmiany zlecenia. Bardziej elastyczny druk zwojowy będzie mógł przejąć część zleceń realizowanych obecnie na maszynach arkuszowych. Oznacza to, że w niedalekiej przyszłości konieczne stanie się uwzględnienie nie tylko różnych technologii druku (offset vs druk cyfrowy), ale również odmiennych sposobów transportu papieru (arkusz vs rola).
|
© Messe Düsseldorf Chociaż w niektórych sektorach druk cyfrowy i analogowy rywalizują ze sobą, warto pamiętać, że najrozsądniejszym rozwiązaniem jest ich połączenie. |
Wróćmy do pytania, które postawiliśmy na początku tego artykułu: jeśli drupa 2008 za temat przewodni przyjęła druk inkjetowy, co w takim razie będzie dominantą kolejnej edycji? „Ponownie inkjet” – odpowiada Graham Leeson, Fujifilm Europe Graphic Systems Marketing Communications Manager. „Na wystawie zobaczymy dużo więcej urządzeń inkjetowych i aplikacji wydrukowanych w tej technologii.
W ciągu ostatnich czterech lat inkjet zdobył znaczną część rynku druku cyfrowego i trend ten utrzyma się także w najbliższej przyszłości”. Producenci maszyn cyfrowych wprowadzają do sprzedaży kolejne generacje urządzeń inkjetowych o różnej szerokości roli, prędkości i coraz to nowych funkcjach. Jak przewiduje Andy Tribute, następnym krokiem będzie stworzenie maszyn inkjetowych do druku z roli, pracujących z prędkością 50 m/min, których cena będzie oscylowała wokół 500 tys. dolarów. Wzrośnie liczba drukarń zainteresowanych tego typu systemami, zwiększy się gama drukowanych na nich aplikacji i wolumen produkcji inkjetowej. Graham Leeson wyjaśnia: „Druk z roli nabrał szybkiego tempa, ponieważ wymagania dotyczące jakości i technologii są w jego przypadku mniej wygórowane niż te, które stawia się drukowi arkuszowemu”. A co z arkuszowymi maszynami inkjetowymi drukującymi w formacie B2? Czy do pionierów w tej dziedzinie – Fujifilm i Screena – dołączą kolejni producenci? Niewykluczone, że na drupie 2012 zobaczymy drugą generację arkuszowych urządzeń B2.
Bez wątpienia pomiędzy drukiem cyfrowym a analogowym toczy się walka. Rozsądek podpowiada, by odwiedzając drupę przyjrzeć się dokładnie najnowszym osiągnięciom w obu technologiach. W przypadku offsetu warto zwrócić uwagę na przejście do krótszych serii, a w przypadku druku cyfrowego – na zwiększenie nakładów. Trzeba zauważyć, że wymierne korzyści może przynieść także połączenie obu technologii. Przykładem są systemy hybrydowe, które nadrukowują cyfrowo zmienne dane na użytkach wstępnie przygotowanych w offsecie. Innym rozwiązaniem jest oparcie produkcji i na maszynach offsetowych, i systemach cyfrowych oraz wykorzystywanie ich na zmianę, zależnie od zlecenia. Chociaż w niektórych sektorach druk cyfrowy i analogowy rywalizują ze sobą, warto pamiętać, że obie technologie mają swoje zalety i najrozsądniejszym rozwiązaniem jest ich połączenie.
„Podział zadań pomiędzy offsetem a drukiem cyfrowym jest według nas następujący: drukarze mogą drukować w offsecie duże zlecenia, ale jeśli posiadają również maszynę cyfrową, ich produkcja analogowa staje się bardziej zyskowna” – twierdzi Thomas Hauser, manroland Vice President Corporate Marketing and Communications. „Workflow to centralny punkt w środowisku opartym na produkcji hybrydowej. Chcemy, by nasi klienci korzystali z istniejących systemów workflow opartych na zintegrowanych metadanych, kontrolując jednocześnie systemy cyfrowe, offsetowe i introligatorskie”.
Firma manroland nie jest odosobniona w swoich poglądach. Nawiązując współpracę z Océ, koncern był pierwszym producentem maszyn offsetowych jednoczącym swoje siły z dostawcą rozwiązań cyfrowych, ale w ślad za nim poszli i inni giganci: Heidelberg, który za partnera obrał sobie Ricoh, oraz KBA – zwracając się w kierunku RR Donnelley. Możemy spodziewać się kolejnych porozumień, które potwierdzą, że byli konkurenci mogą stać się partnerami, jeśli tylko odkryją w tym korzyści.
David Preskett dodaje: „Myślę, że trudno jest określić temat drupy 2012. Tak naprawdę dopiero po kilku dniach od rozpoczęcia wystawy okaże się, w jakim celu i z jakim nastawieniem przyjechali odwiedzający”. Nieważne więc, czy kolejną edycję nazwiemy „drupą transformacji”, „drupą cross-mediów”, czy jakkolwiek inaczej. Ważne, że to wystawcy i goście stworzą jej klimat i określą charakter. To twoja drupa. Do zobaczenia w Düsseldorfie!
Duże wrażenie
Mówiąc o targach drupa 2008, specjaliści z branży nazywają je często „inkjetową drupą” i pod wieloma względami mają oni rację. Właśnie po tym wydarzeniu wiele firm wprowadziło na rynek czterokolorowe, szybkie rozwiązania inkjetowe, które podczas targów po raz pierwszy ujrzały światło dzienne – w formie projektów czy prototypów. Im bliżej drupy 2012, tym więcej pytań o technologie, które zostaną pokazane w Düsseldorfie oraz o ich wpływ na rynek poligraficzny.
W miarę jak zbliżają się targi drupa 2012 wiemy coraz więcej na temat tego, jakie rozwiązania zostaną zaprezentowane, jednak cały czas nie mamy świadomości, jak wpłyną one na strukturę rynku poligraficznego w przyszłości. Podobnie jak przed czterema laty, również i teraz możemy spodziewać się silnej pozycji urządzeń inkjetowych. Tym razem jednak, obok dominującej reprezentacji sektora produkcji, znaczące miejsce zajmą również przedstawiciele z sektora cyfrowego druku wielkoformatowego, którzy oferują możliwości poprawy ceny i wydajności. Z uwagi na te walory druk cyfrowy wypiera – w coraz większej ilości zastosowań – bardziej tradycyjne techniki, jak chociażby sitodruk.
Wielkoformatowy rynek
|
© www.display-talk.com
Firma EFI w linii ploterów VUTEk zastosowała technologię zimnego suszenia Cool Cure przy wykorzystaniu systemów LED-owych. Zastosowanie diod zamiast lamp UV nie wpływa na obniżenie prędkości suszenia, a pozwala zaoszczędzić energię. |
Zastosowanie cyfrowych ploterów wielkoformatowych w sektorze produkcji oznakowań i displayów nie stanowi innowacji. Nowością jest jednak tempo, z jakim coraz to bardziej zaawansowane pod względem jakości, szybkości oraz zakresu zastosowań rozwiązania zostają wdrażane w procesie produkcji. Zmiana wymagań odbiorów z sektora poligraficznego, obejmująca szybszą realizację krótszych, bardziej zindywidualizowanych serii jest podyktowana możliwościami druku cyfrowego, jednak w konsekwencji wpływa na przemianę całego rynku wielkoformatowego. To właśnie rozwój technologiczny pomaga sprostać wymaganiom odbiorców, które sam początkowo pobudza.
Cały czas liczy się innowacyjność rozwiązań. Przykładowo, firma EFI w linii ploterów VUTEk zastosowała technologię zimnego suszenia Cool Cure przy wykorzystaniu systemów LED-owych. Zastosowanie diod zamiast lamp UV nie wpływa na obniżenie prędkości suszenia, a pozwala zaoszczędzić energię. Ponadto, dzięki systemom LED można drukować na cieńszych podłożach i zmniejszyć ilość ciepła potrzebnego do suszenia. Diody posiadają jeszcze jedną zaletę, a mianowicie dłuższą żywotność niż żarówki UV. Scott Schinlever, wiceprezes EFI i dyrektor generalny działu maszyn atramentowych, spodziewa się, że dzięki drupie otworzą się nowe możliwości zastosowania technologii LED-owej: „Słabe strony diod nie wpływają ujemnie na ich funkcjonalność”.
Z kolei koncern Fujifilm Graphic Systems wprowadził na rynek rozwiązanie, które może być postrzegane jako pomost pomiędzy drukiem komercyjnym a sektorem oznakowań. Ploter inkjetowy J-Press 720 jest przeznaczony do druku komercyjnego, ale jego rozmiar arkusza i oferowana jakość sprawiają, że znajduje on zastosowanie również w produkcji oznakowań czy displayów i wszelkich innych materiałów do promocji w punktach sprzedaży. Taka elastyczność zastosowań sprawia, że drukarnia nie będzie musiała poprzestawać na jednym typie zleceń. Dla uzupełnienia należy dodać, że Fujifilm jest wyłącznym dystrybutorem na Stany Zjednoczone ploterów Inca Onset, które są dostępne w serii flatbed/roll-fed UV oraz UVISTAR roll-fed.
Wiele z tych technologii stanowi odpowiedź na wymagania rynku. W czerwcu 2011 firma InfoTrends, zajmująca się diagnozowaniem rynku, zakończyła badania na temat odbiorców graficznych produktów wielkoformatowych. Miało to na celu zrozumienie klientów i ich potrzeb, a także prześledzenie zmian, jakie nastąpiły od czasu ostatniego badania, które zorganizowano w 2009 roku. Mimo że jest to badanie przeprowadzone w Ameryce Północnej, to skupia się ono na wymaganiach kupujących, które mogą być podobne na całym świecie. W ankiecie wzięło udział ponad 300 respondentów należących do grona nabywców usług wielkoformatowych.
Badania wykazały, że bannery, plakaty i oznakowania są dominującymi zleceniami wielkoformatowymi. Z kolei jeśli chodzi o fotografię, to notuje ona znacznie większy udział w porównaniu z 2009 rokiem (wówczas zainteresowanie wielkoformatowymi fotografiami wykazało 30 proc., natomiast w 2011 roku – 42,6 proc.). Ostry spadek wykazały rysunki, proofy, flagi oraz tekstylia. Średnia zakupu produktów wielkoformatowych wskazana przez respondentów wynosi 5,4 razy w roku, co stanowi niewielki wzrost w porównaniu z wynikami z 2009 roku. W 2011 roku średnia objętość zlecenia wynosiła 36,5 wydruków, co sprzyja rozwojowi technologii cyfrowych.
Obecnie jakość, cena i szybkość realizacji to trzy najważniejsze kryteria wyboru dostawców oznakowań i displayów. Natomiast w 2009 roku to cena była głównym i decydującym kryterium. To zjawisko komentuje Linda Bell, dyrektor generalny Inca Digital Printers: „Nastąpiła znaczna zmiana. Klienci są coraz bardziej zaznajomieni z nowymi technologiami i sposobem ich wykorzystania do własnych celów, co sprawia, że stają się bardziej wymagający. Są oni bardziej zainteresowani różnymi technikami druku i wysokiej jakości wykończeniami, niż to miało miejsce w przeszłości. Mimo że mają oni pewne oczekiwania względem szybkości druku, to głównie nie o szybkość, ale o jakość im chodzi”. Właśnie dlatego Inca niedawno wprowadziła na rynek plotery gwarantujące wysokiej jakości wydruk przy nieznacznym obniżeniu prędkości. Modele S20 i S40 oferują – do wyboru – wykończenia: matowe, satynowe i połysk. „Jeśli potrafimy zwiększyć jakość wydruku wielkoformatowego, to otwierają się przed nami nowe perspektywy rynku” – dodała Bell. Mimo to prędkość jest cały czas niezwykle ważna. Większość dostawców ciągle inwestuje w poprawę wydajności osiąganą dzięki plotery o szerszych stołach i większej prędkości pracy.
Oznakowanie z kodami QR
|
© www.rolanddga.com
Wykończenie jest ważnym aspektem druku wielkoformatowego i może zmienić wartość całego projektu. |
Jedną z bardziej interesujących wyników raportu opublikowanego przez InfoTrends jest to, że 20 proc. wielkoformatowej grafiki i oznakowań korzysta z kodów QR oraz innych graficznych elementów interaktywnych. Z tego ponad 90 proc. ankietowanych deklaruje chęć dalszego korzystania z tego typu rozwiązań. Natomiast spośród respondentów, którzy jeszcze nie zastosowali rozwiązań interaktywnych, aż 70 proc. deklaruje zainteresowanie nimi. Fakt ten stanowi dużą szansę dla dostawców druku wielkoformatowego, którzy – aby ją dobrze wykorzystać – powinni edukować swoich odbiorców w zakresie znaczenia elementów interaktywnych w rozwiązaniach wielkoformatowych, a także poszerzyć portfolio oferowanych, innowacyjnych rozwiązań.
Jednym z najpoważniejszych zagrożeń dla oznakowań drukowanych jest stopniowe zastępowanie ich rozwiązaniami Digital Signage. Jednak – jak pokazują wyniki badań InfoTrends – takie wyparcie nie nastąpiło. Tylko 11 proc. respondentów zakupiło rozwiązania cyfrowe, natomiast 38 proc. wykazuje zainteresowanie nimi. Ta tendencja ma jednak niewielki wpływ na sektor druku wielkoformatowego, gdyż 76 proc. ankietowanych zadeklarowało, że używa rozwiązań cyfrowych w połączeniu z tradycyjnymi, drukowanymi oznakowaniami.
Dynamika pojawiania się na rynku rozwiązań druku cyfrowego sprawia, że tradycyjny sitodruk zostaje powoli przez nie wypierany. Wiele firm wzbogaca swoje portfolio o cyfrowe rozwiązania, gdyż zakres zastosowania tej technologii rośnie w postępie geometrycznym. Jedynie druk offsetowy – przynajmniej w niedalekiej przyszłości – będzie stanowił pole do rozwoju sitodruku, gdyż zastosowanie w tym przypadku druku cyfrowego byłoby niepraktyczne. Wielu wierzy, że tylko użycie tuszy niszowych (fluorescencyjny, metaliczny itp.) nie zostanie w najbliższym czasie zastąpione przez druk cyfrowy. Z kolei w odniesieniu do konkretnych zastosowań, to zadruk odzieży, a ściślej zastąpienie sitodruku drukiem cyfrowym będzie długotrwałym procesem, który stanie się symbolem upadku ery sitodruku.
Jednym z kryteriów, według których można podzielić rynek wielkoformatowy, jest rodzaj zastosowanych tuszy. InfoTrends podaje trzy główne kategorie:
►tusze na bazie wody (również tusze trwałe na bazie wody) – jak tusze lateksowe HP;
►tusze solwentowe i eko-solwentowe, które posiadają silną pozycję, ale zostają wypierane przez trwałe tusze na bazie wody oraz tusze do druku UV;
►tusze do druku UV, które stanowią lwią część rynku wielkoformatowego, gdyż znajdują one zastosowanie w nowych urządzenia, stanowiąc alternatywę dla solwentu.
Druk UV zyskuje na znaczeniu szybciej w Europie niż w Ameryce Północnej, a najmniejszy wpływ ma na rynkach wschodzących (Chiny i Ameryka Łacińska), gdzie kontrola zgodności z normami jest mniej rygorystyczna. Tim Greene z InfoTrends powiedział: „W Ameryce Północnej cyfrowy druk wielkoformatowy ma możliwości swobodnego rozwoju, w porównaniu z Chinami, gdzie drukarze solwentowi płacą za litr tuszu jedną dziesiątą sumy, na której wydanie za analogiczny produkt mogą sobie pozwolić Amerykanie. Chińczycy zaniżają ceny, sprzedając 1 m2 zadruku za 35 centów, podczas gdy obowiązująca na rynku amerykańskim cena waha się między 3 a 4 dolarami. Chiny zaczęły od solwentu, podczas gdy Ameryka Północna i Europa Zachodnia przeszła na tusze na bazie wodnej”.
Trwałe tusze na bazie wody są technologią, której rozwój szczególnie warto obserwować. Podczas gdy HP posiada pozycję lidera w segmencie tuszy lateksowych, Green wskazuje na rozwiązania od Sun Chemical czy Sepiax, komentując: „Te tusze znajdują zastosowanie w niektórych ploterach Epsona z głowicami piezo, a także wielu urządzeniach Rolanda, Mutoha czy Mimaki. Wiele z tych urządzeń używanych do druku eko-solwentowego można pracować również na trwałych tuszach na bazie wody – wystarczy tylko przepłukać system oraz wymienić głowicę drukującą”. To rozwiązanie bywa stosowane jako zamiennik, który spowalnia wzrost pozycji tuszy UV, przyspieszając jednocześnie spadek udziału solwentu na rynku poligraficznym. Pozostaje tylko pytanie, jak ustosunkowanie się do problemu migracji substancji wpłynie na rozwój sektora trwałych tuszy na bazie wody.
Co ciekawe, zgodnie z przeprowadzonymi w 2011 roku badaniami InfoTrends i Fespy, najczęściej używany sprzęt pracuje w technologii solwentowej. Tylko jedna trzecia ankietowanych drukarzy miała styczność z drukiem na bazie wody. Dzieje się tak pomimo faktu, że na całym świecie panuje trend przechodzenia na tusze UV. Według Andrew Oransky’ego, dyrektora marketingu i produkt managera z Roland DG, „zanim druk UV całkowicie zastąpi solwent we wszystkich zastosowaniach, minie jeszcze trochę czasu. Nie nastąpi to wcześniej niż wówczas, gdy ceny tuszy UV osiągną poziom porównywalny z cenami solwentu. Dlatego też będziemy nadal obserwować popyt na druk solwentowy, szczególnie wśród małych i średnich drukarń, dla których technologia UV jest zbyt kosztowna”.
Ranking udziału dostawców w rynku globalnym ze względu na typ stosowanego tuszu układa się następująco:
|
© www.chinaprint.com
Badania wykazały, że bannery, plakaty i oznakowania są dominującymi zleceniami wielkoformatowymi. |
Wykończenie jest ważnym aspektem druku wielkoformatowego i może zmienić wartość całego projektu. Doświadczeni dostawcy rozwiązań wielkoformatowych robią podświetlane aplikacje, używają cięcia laserowego materiałów, folii do aplikacji na pojazdach czy innych mediów. Mimo że te bardziej zaawansowane operacje mogą być trudniejsze do uzasadnienia z punktu widzenia kosztów i zysków, to istnieje szerokie grono dostawców, którzy oferują te usługi. Posiadanie pełnego zakresu rozwiązań z zakresu wykańczania w portfolio prowadzi do wzrostu przychodów, służąc wypracowaniu różnorodności rynku i lojalności odbiorców.
W większości przypadków druk i cięcie są dwoma odrębnymi czynnościami. Jednak Roland DG oferuje opatentowaną platformę do druku i cięcia, która łączy możliwości cyfrowego druku z cięciem po obrysie, usprawniając tym samym proces produkcji, gdyż grafika zostaje wyprodukowana od projektu do produktu ostatecznego w sposób zautomatyzowany, eliminując kilka niepotrzebnych kroków. Innowacyjny ploter drukująco-tnący VersaStudio posiada 20-calowy stół i znajduje zastosowanie z kompleksowej produkcji jednorazowych próbek czy makiet.
Jedno jest pewne: druk wielkoformatowy ewoluuje, a sukces firma reprezentujących ten sektor zależy – zgodnie z badaniami Fespa i InfoTrends – od zmian na dwóch płaszczyznach. Badanie obrazuje, że dostawcy usług powinni opracowywać strategie umożliwiające rozwijanie się w dwóch kierunkach: z jednej strony, dla poprawy efektywności produkcji powinno zwiększać się prędkość, poprawiać jakość wydruku, wydajność, a co za tym idzie zwiększyć zyski, poprawić standardy serwisu obsługi klienta, a także zmniejszyć wpływ na środowisko. Z drugiej strony, firma może rozwijać się, oferując nowe usługi, tworząc nowe produkty, trafiając do nowych klientów, a także przygotowując odmienne modele biznesowe.
Brytyjska firma Alderson Print Group jest przykładem tego, że nietradycyjne rozwiązania w sektorze oznakowań i displayów stają się coraz częstszym zjawiskiem. Na przykładzie tej działającej od 1963 roku firmy widać, że druk wielkoformatowy był postrzegany jako strategia rekompensująca spadek dochodów z offsetu. W 2009 firma otworzyła punkt sprzedaży dedykowany połączeniu arkuszowego offsetu wykonanego na urządzeniach KBA z cyfrowymi, wielkoformatowymi inkjetowymi ploterami rolowymi od HP. Taki krok pozwolił drukarni uzyskać większe przychody od obecnych klientów oraz zdobyć nowych odbiorców. Od czasu wprowadzenia takiego podziału sprzedaż podwajała się z roku na rok i dziś wielki format przynosi 20 proc. obrotów firmy. Należy dodać, że ta 1/5 obrotu jest osiągana przez 30 z 236 zatrudnionych w firmie pracowników.
Zlokalizowana z kanadyjskim Nowym Brunszwiku firma Massive Graphics to cyfrowa drukarnia zatrudniająca siedmiu pracowników. Specjalizująca się w zleceniach dla detalistów firma korzysta z trzech ploterów wielkoformatowych – dwóch eko-solwentowych Mimaki i jednego stołowego Agfa Graphics. W 2010 roku szefowie Massive Graphics dostrzegli możliwość wykorzystania kodów QR. Mimo iż firma nie pobiera dodatkowych opłat za umieszenie kodów, to klienci uznali to za skuteczną metodę promocji. Specjaliści z kanadyjskiej drukarni oferowali pomoc nie tylko w dziedzinie umieszczania kodów na grafice wielkoformatowej, ale na przykład na stronie internetowej. Kanadyjczycy przekonali się, że umieszczenie kodu odsyła do informacji w Internecie, która dostępna jest w różnych językach (szczególnie ważne w przypadku dwujęzycznej Kanady).
Kody QR są jednocześnie wskaźnikami zainteresowania. Firmy chcą wiedzieć, jaka jest skuteczność ich działań, a kody to doskonały sposób, aby to sprawdzić. Wzrasta tym samym wartość wielkoformatowej reklamy, praktycznie bez ryzyka, gdyż łączy się ona z niewielkimi kosztami dodatkowymi ze strony drukarni. Od kiedy drukarnia wprowadziła do oferty kody QR, zaczęła być postrzegana przez klientów jako zdolna do tworzenia bardziej kompleksowych i skutecznych kampanii.
Odwrócenie biegunów
Marketing i promocja produktu w ostatnich latach nabrały dużego rozmachu. Nic dziwnego, bowiem bez tego trudno o wzrost zysków firmy i przywiązanie klienta, które w dobie niepewnej sytuacji gospodarczej jest na wagę złota. Coraz częstsza staje się również personalizacja produktu, a ta zaś wiąże się ze zmniejszeniem wielkości nakładów. Patrząc zatem na pojawiające się w branży trendy, nasuwa się pytanie, czy tradycyjne i dotychczas stosowane techniki druku odejdą do lamusa, ustępując miejsca technologii cyfrowej?
Tekst: Gareth Ward
Jakiś czas temu Heidelberg przedstawił prognozy, zgodnie z którymi druk opakowań w niedalekiej przyszłości zacznie grać pierwsze skrzypce w poligrafii. Nie tylko niemiecki producent jest tego zdania. Możliwości wykorzystania technik cyfrowych w druku opakowań różnego rodzaju fascynują każdego producenta maszyn drukujących. Podczas gdy druk cyfrowy książek czy akcydensów w ostatnich latach raptownie się rozwijał i bardzo dobrze przyjął w drukarniach, technologia cyfrowego druku opakowań zaczyna dopiero raczkować.
Tendencja wzrostowa
| © HP |
Tradycyjne procesy produkcji opakowań generują niezliczone ilości odpadów. Dzieje się tak, ponieważ niekiedy nawet 20 proc. zadrukowanego materiału trafia do kosza, zanim jeszcze zostanie wykorzystane. Problem ten zaostrzają bardzo często zmieniające się kampanie reklamowe i coraz krótsze cykle życia produktu, zwłaszcza jeśli klienci nie mają możliwości dokonania zamówień typu Just-in-Time. Dlatego właśnie warto pomyśleć o cyfrowych metodach produkcji, które dodatkowo oferują możliwości personalizacji i identyfikacji produktu, tak mile widziane chociażby w branży farmaceutycznej.
Jak wiadomo, strategia stosowana przez firmę Heidelberg na rynku druku opakowań opiera się głównie na produkcji maszyn pracujących w technologii inkjetowej, o czym mogliśmy przekonać się podczas ostatnich targów Interpack. Stephan Plenz, jeden z członków zarządu Heidelberg, powiedział wówczas: „Cyfrowy druk opakowań w przeciągu następnych czterech lat co najmniej trzykrotnie zwiększy swój zasięg, my zaś mamy jedynie nadzieję, że wzrost ten w przyszłości będzie się umacniał. Ze względu na swoją wielokierunkowość przy wyborze substratu i fakt, że systemy cyfrowe dają się bez problemu zintegrować z każdą linią produkcyjną, druk inkjetowy z wykorzystaniem technologii UV błyskawicznie zyskuje na znaczeniu”.
Alon Bar-Shany, kierujący działem Indigo w firmie HP, liczy, że udział technologii cyfrowej HP Indigo w rynku druku opakowań osiągnie 10 proc. Produkowane przez HP maszyny drukujące serii Indigo od niedawna znajdują zastosowanie również w druku opakowań i zadruku tektury. Wprawdzie innowacja ta znajduje się na samym początku swej drogi, niemniej jednak na targach drupa 2012 firma HP zaprezentuje cały szereg nowości z tego obszaru. Jak wynika z przeprowadzonych badań, wartość światowego rynku opakowań szacowana jest na 429 mld dolarów i ma w przeciągu kolejnych pięciu lat przekroczyć nawet 500 mld dolarów. Przy czym największy udział, bo aż 40 proc. całego światowego rynku opakowań ma przypaść na opakowania papierowe.
Słodycze w natarciu
| © Heidelberg |
W obszarze produkcji opakowań z papieru, kartonu i tektury prym wiedzie Irongate, brytyjskie przedsiębiorstwo specjalizujące się w druku cyfrowym i marketingu, które współpracuje z firmą Xerox. Wspólnie z producentem słodyczy Thorontons stworzyli portal Web-to-Print. Na nowo powstałej stronie internetowej Thorntons odbiorca zamówienia może osobiście zaprojektować opakowanie na prezent wedle własnych upodobań i wyobrażeń. Pomysł ten okazał się bardzo trafny i szybko zyskał swoich zwolenników. W okresie bożonarodzeniowym sprzedawano 3,5 tys. opakowań tygodniowo. Bez wątpienia najistotniejszym czynnikiem decydującym o wyborze odpowiedniej techniki druku w dalszym ciągu jest oferowana jakość. To właśnie słodycze są sektorem, gdzie jakość opakowań odgrywa znaczącą rolę. Dobrym tego przykładem są piekarnie i cukiernie, które mogą dysponować opakowaniami posiadającymi logo firmy lub okazjonalne nadruki.
Gorzka pigułka
Opakowania na leki od zawsze znajdywały się na liście produktów, przy wytwarzaniu których warto zastosować systemy cyfrowe. Niebagatelną rolę odgrywają w tym przypadku często zachodzące zmiany w prawodawstwie, które zmuszają producentów do druku mniejszych nakładów. Wprawdzie nie przyjął się amerykański pomysł personalizacji medykamentów, uwzględniający różne grupy pacjentów, niemniej jednak pewne innowacyjne pomysły odnośnie zabezpieczenia produktów przed podrabianiem zostały zrealizowane, zapalając cyfrze zielone światło. Wiele drukarń zajmujących się produkcją opakowań do farmaceutyków postanowiło przetestować cyfrowe maszyny drukujące – z lepszym bądź gorszym skutkiem. Prace nad optymalizacją technik cyfrowych ciągle jednak trwają.
Tyle, ile potrzeba
| © Esko Artwok |
Tradycyjne drukarnie opakowaniowe nie zdążyły jeszcze przywyknąć do druku mniejszych nakładów, których produkcja doskonale sprawdza się w druku cyfrowym. Dla wielu z nich, ukierunkowanych na produkcję cyfrową, otwierają się jednak drzwi. Przykładem takiej drukarni jest Mediaware Digital z Irlandii, która wykorzystuje maszynę drukującą Xerox w połączeniu z linią do obróbki końcowej Gallop od Stora Enso. Przedsiębiorstwo produkuje spersonalizowane opakowania dla Microsoftu. Na każdym opakowaniu z tektury widnieje nazwa klienta, która zostaje nadrukowana dopiero w momencie dokonania zakupu online. Dyrektor Noel Candon objaśnia: „Dotychczas Microsoft miał problemy z właściwym utrzymaniem łańcucha dostaw. Dziś firma sprzedaje wyłącznie na zamówienie. Jakość zadrukowanych użytków jest równie wysoka, niekiedy nawet lepsza, niż w offsecie, a potwierdzają to tysiące wydrukowanych pudełek”. Cyfrowa produkcja, jak uważa Candon, pozwala odbiorcom druku zaistnieć na tych rynkach, gdzie wcześniej ich możliwości były ograniczone minimalną, bezwzględnie wymaganą wielkością zamówienia w drukarniach akcydensowych.
Alon Bar Shany jest zdania, że technologia cyfrowa to nie tylko druk sam w sobie, a cały szereg następujących po nim procesów. Przytoczyć można przykład niemieckiego producenta Kama, który oferuje systemy uszlachetniające B3, kompatybilne z cyfrowymi systemami drukarskimi. Innym przykładem jest linia Gallop od Stora Enso, która doskonale sprawdza się w sytuacji, gdy chcemy zastosować zmienne treści na tym samym, standardowym pudełku.
Mniej, ale lepiej
Już dziś wiadomo, że przyszłość będzie należeć do mniejszych nakładów, a to za sprawą rosnącego zapotrzebowania na unikalne produkty. Specjaliści od marketingu chcą dotrzeć ze swoim przekazem do indywidualnego klienta. Konsumenci preferują produkty z opisem w ich własnym języku. Dochodzi do głosu społeczna i ekologiczna odpowiedzialność przedsiębiorstw, bowiem mniejsze nakłady oznaczają mniejszą ilość odpadów. Nie oznacza to jednak, że systemy cyfrowe całkowicie wyprą tradycyjną produkcję. Pewne jest natomiast, że drukarnie analogowe muszą szukać możliwości rozwinięcia swojego klasycznego modelu biznesowego, by móc wreszcie oferować bardziej elastyczne usługi, zgodne z duchem czasu.
Reklama
Ankieta
Czy poligrafia ma już kryzys za sobą?





drukuj
W ostatnim wydaniu tego roku postanowiliśmy „zafiniszować” również tematycznie. Dlatego w tym wydaniu znajdą Państwo obfitą porcję materiałów na temat procesów introligatorskich i nowinek technologicznych. Ciągle rosnące wymagania co do jakości druku i optymalizacji oraz automatyzacji procesów produkcyjnych już dawno spowodowały, że również i producenci maszyn...