Kalendarium

25-29.09.2018 · Polagra-Tech

1.10.2018 · Art of Color

1-4.10.2018 · Taropak, Poznań

1-4.10.2018 · 4PrintWeek, Poznań

Myślimy z wyprzedzeniem. Rozmowa z Berry’m Wiersumem z Sappi

Data publikacji: kwiecień 2014

Sappi należy do największych graczy na globalnym rynku papieru i celulozy. W ostatnim rankingu PPI Top 100, przygotowanym przez RISI, firma zajęła dwunaste miejsce z obrotami na poziomie około 6,3 mld dolarów amerykańskich i roczną produkcją sięgająca 7,7 mln ton papieru i tektury.

 

„Bezpieczeństwo żywności stało się ostatnio ważkim tematem, a nawet osiągnęło skalę obsesji – w znacznie większym stopniu niż kwestia zrównoważonego rozwoju” – mówi Berry Wiersum , CEO Sappi Fine Paper Europe. „Produkcja papieru specjalistycznego, jak podpowiada sama nazwa, jest realizowana w większym stopniu pod konkretne potrzeby klientów.”

Berry Wiersum, CEO firmy Sappi Fine Paper Europe, opowiedział nam o ambitnych poczynaniach Sappi w zakresie produkcji papierów specjalistycznych i opakowaniowych, które już przynoszą pierwsze owoce. Sappi Fine Paper Europe wydała jesienią ubiegłego roku 60 mln euro na przebudowę maszyny PM 2 w swoich zakładach produkcyjnych w niemieckim Alfeld, dzięki czemu tamtejsza produkcja papieru mogła wzrosnąć niemal dwukrotnie.

 

PRINT & PUBLISHING: Czy spodziewał się Pan drastycznego spadku popytu na papier graficzny i jak Sappi zareagowało na to zjawisko?

 

Berry Wiersum: By odnieść sukces w branży papierniczej, trzeba myśleć i działać z wyprzedzeniem i to jest prawdziwe wyzwanie dla przemysłu. Trzeba wiedzieć, dokąd zmierza biznes i zawczasu odpowiednio się na to przygotować. Co do zmniejszenia popytu – jeśli widzi się sześcio-, ośmioprocentowy spadek zapotrzebowania, wkrótce staje się zupełnie jasne, że należy coś zrobić, i to szybko. My zareagowaliśmy bardzo wcześnie – wcześniej niż większość firm – zamykając kilka zakładów na przestrzeni ostatnich lat.

 

P&P: Co Pan sądzi o popycie na papier graficzny? Czy uważa Pan, że w pewnym momencie osiągnie on stabilny poziom, czy może będziemy mieć do czynienia z niekończącymi się likwidacjami papierni?

 

BW: Przede wszystkim papier graficzny jest i pozostanie naszym głównym biznesem. Oczywiście uważamy, że popyt osiągnie kiedyś najniższy możliwy poziom, a potem się ustabilizuje. W gruncie rzeczy nasi koledzy z północnoamerykańskiego oddziału Sappi są przekonani, że na tamtejszym rynku zapotrzebowanie na papier spadło już maksymalnie, a urządzenia elektroniczne nasyciły rynek. Jednocześnie mówi się tam o dwu-, trzyprocentowym wzroście popytu na powlekany papier bezdrzewny. Powodem takiego stanu rzeczy, na jaki wskazują nasi amerykańscy koledzy, jest fakt, że konsumenci wciąż ufają reklamie drukowanej, znacznie bardziej niż internetowej. To będzie bardzo ciekawy obszar do obserwacji przez następny rok lub dwa. Europa zazwyczaj w jakiś sposób podąża za tym, co robią Stany Zjednoczone, dlatego spodziewamy się, że niebawem także tu popyt osiągnie najniższy możliwy poziom. Ważne, byśmy upewnili się, że będziemy mieć wystarczającą zdolność produkcyjną, kiedy zapotrzebowanie znów wzrośnie!

 

P&P: Kolejnym, wyglądającym bardziej optymistycznie, obszarem w działalności Sappi jest papier specjalistyczny. Czy mógłby nam Pan wyjaśnić, dlaczego ten rynek jest dla firmy tak atrakcyjny i dlaczego ma ona szansę odnieść na nim sukces?

 

BW: Papiernia w Alfeld zawsze była dla Sappi w pewnym sensie wyspecjalizowanym zakładem produkcyjnym, więc to nie jest zupełnie odrębny rozdział. Nowością jest za to nasze podejście, które polega na wykorzystywaniu możliwości, jakie pojawiają się z wielu stron, na przykład w kontekście regulacji Unii Europejskiej, która – dla odmiany – działa na naszą korzyść, jeśli chodzi o ekologiczny aspekt produkcji opakowań. Opakowania wykonane z włókien oraz inne zastosowania specjalistyczne zaczynają tworzyć odrębny sektor, a wiele najbardziej znaczących marek poszukuje łańcucha dostaw, który zaoferowałby im większą niezawodność i przepustowość. My im to zapewniamy, służąc doświadczeniem na rynku i bardzo solidnym wsparciem w zakresie badań i rozwoju.

 

P&P: Na jakich dokładnie produktach specjalistycznych się skupiacie i jakie macie udziały w tym rynku?

 

BW: Koncentrujemy się przede wszystkim na papierze podkładowym, etykietowym i elastycznym papierze opakowaniowym. To dość specjalistyczne produkty, dlatego nie znamy zbyt wielu szczegółów odnośnie chłonności tego rynku. Wystarczy powiedzieć, że zapotrzebowanie na wyroby tego typu rośnie i spodziewamy się coraz większych udziałów w rynku. Z kolei nasz topliner Fusion, wprowadzony do sprzedaży przed około trzema laty, stanowi sam w sobie pewną niszę. Rocznie sprzedajemy około 10 tys. ton tego materiału, ale liczymy na to, że uda nam się osiągnąć poziom 20 mln ton. Najbardziej ekscytującym dla nas rynkiem są elastyczne papiery opakowaniowe. Mamy już w tym sektorze spore udziały, ale potencjał rozwoju wciąż jest olbrzymi. Te produkty są świetną propozycją dla działów marketingu firm w branży dóbr szybko zbywalnych. Przykładem jest jedna z naszych nowości – Algro Nature, czyli papier, który oferuje dobrą barierowość, może być kompostowany i cechuje się świetną drukowalnością. To naprawdę rozwiązanie o sporym potencjale. Właśnie dlatego przeznaczyliśmy 60 mln euro na przebudowę linii PM 2 w Alfeld. Ta inwestycja da właścicielom największych marek swobodę wyboru odpowiednich produktów i stabilność dostaw. Proszę sobie wyobrazić produkt zapakowany w papier elastyczny, który odnosi taki sukces rynkowy, że producent musi zamówić nie 10, a 20 ton materiału opakowaniowego. Klient powinien mieć pewność, że główny dostawca poradzi sobie z tym zamówieniem. Takim dostawcą jest papiernia Sappi w Alfeld. Jesteśmy pewni siebie, bo widzimy, jak dobrze od kilku lat sprzedają się nasze papiery elastyczne.

 

P&P: Czy może nam Pan powiedzieć więcej o przebudowie maszyny PM 2 w Alfeld?

 

BW: To był bardzo emocjonujący projekt, który rozpoczęliśmy dokładnie o czasie. Przede wszystkim należy powiedzieć, że nie można wydać ot tak 60 mln euro bez odpowiednich przygotowań, które my prowadziliśmy przez ostatnie pięć lat. Przedstawiliśmy radzie nadzorczej Sappi w Afryce Południowej trzy prezentacje, a po ostatniej z nich kierownictwo nabrało przekonania, że kwestia przebudowy jest zupełnie „oczywista”. PMs 1, 3, 4 i 5 to urządzenia specjalistyczne; PM 2 była jedyną maszyną do produkcji papieru graficznego w Alfeld, dlatego zupełnie tam nie pasowała. Doszliśmy do wniosku, że właściwie nie ma sensu produkować w jednym zakładzie papierów o różnej strukturze kosztów. Dlatego przenieśliśmy produkcję papieru graficznego do innej papierni należącej do naszej grupy. Przyglądaliśmy się różnym dostawcom pod kątem możliwej współpracy przy przebudowie. Szukaliśmy też różnych rozwiązań konstrukcyjnych – mamy w Sappi swoje własne zespoły projektantów i inżynierów budowy maszyn. Ostatecznie zdecydowaliśmy się współpracować z firmą Metso (która niedawno zmieniła nazwę na Valmet) i wybraliśmy projekt, który zakładał zastosowanie cylindra Yankee. To był fascynujący projekt, którego zaplanowanie z samego tylko logistycznego punktu widzenia zabrało dwa lata – cylinder musiał zostać przewieziony przez wiele miejscowości, co wymagało odpowiednich pozwoleń. Kiedy dostarczono go do papierni, musieliśmy użyć specjalnego żurawia – jednego z trzech tego typu w Europie – żeby spuścić go przez dach do hali produkcyjnej. Maszyna, która ruszyła w połowie października zeszłego roku, jest najszybszym na świecie urządzeniem do produkcji papieru specjalistycznego powlekanego jednostronnie – pracuje z prędkością 1200 m/min. Jest również specjalnie dostosowana do tego typu produkcji przy uwzględnieniu różnych wymogów co do suszenia papieru. Dla papierni w Alfeld przebudowa maszyny oznacza wzrost rocznej produkcji o 135 tys. ton papieru specjalnego. PM 2 produkuje wszystkie wyroby specjalne Sappi, w tym podłoża Fusion i papier elastyczny.

 

P&P: Wygląda na to, że dzięki uruchomieniu PM 2 z wiodącego dostawcy papieru graficznego stajecie się w sposób płynny liderem rynku papieru specjalistycznego. Czy to naprawdę było takie proste?

 

BW: Mogę zapewnić, że nic w tym projekcie nie było łatwe. Przede wszystkim nie mogliśmy tak po prostu uruchomić tej maszyny, ponieważ należało nie tylko poddać testom jakość papieru, lecz także sprawdzić samą maszynę, jej otoczenie oraz stosowane surowce. Proszę pamiętać, że mamy tu do czynienia z opakowaniami na żywność, a klienci, o którym mówimy, to duże marki. Ci ludzie nie chcą podejmować ryzyka. Tak naprawdę zakłady w Alfeld produkują papier specjalistyczny już od 100 lat lub nawet dłużej i były pierwszymi w Europie, które całkowicie zrezygnowały ze stosowania chloru. Bezpieczeństwo żywności stało się ostatnio ważkim tematem, a nawet osiągnęło skalę obsesji – w znacznie większym stopniu niż kwestia zrównoważonego rozwoju. Produkcja papieru specjalistycznego, jak podpowiada sama nazwa, jest realizowana w większym stopniu pod konkretne potrzeby klientów. Oferujemy im coś w rodzaju menu, pytając na przykład: „Czy chcieliby Państwo, żebyśmy dodali wybielaczy optycznych, czy nie? Jeśli nie, ale wciąż zależy Wam na wysokim poziomie białości, mamy alternatywę”. Albo: „Czy papier ma być kompostowalny?”. Mamy naprawdę wiele opcji. To nie sprowadza się do przyciśnięcia guzika i rozpoczęcia produkcji. Papiernia w Alfeld stosuje wyłącznie włókna pierwotne, co oznacza, że nigdy nie mieliśmy do czynienia z problemami w kwestii olejów mineralnych, o jakich wiele słyszeliśmy przez ostatnie kilka lat.  

 

P&P: Jakieś zmiany pod względem surowców?

 

BW: Alfeld to zintegrowana papiernia, ale w związku ze specyfiką produkcji papierów specjalistycznych, o której już wcześniej mówiłem, czasami dostajemy zamówienia na inne rodzaje celulozy. Uruchomienie PM 2 tylko trochę zdezintegrowało naszą produkcję.

 

P&P: W jakich gramaturach będziecie produkować papier specjalistyczny?

 

BW: Od 17 do 400 g/m2.

 

P&P: Jak rozwój w zakresie papieru specjalistycznego wpłynie na Sappi jako całość?

 

BW: Papier specjalistyczny zwiększy swój udział w naszej produkcji z 5 do 10 proc., a przy tym oczywiście wzrosną obroty całej firmy. Jedną z naprawdę ekscytujących rzeczy związanych z rynkiem papierów specjalnych jest to, że nie dotyczą go pewne aspekty polityki cenowej, jak to ma miejsce w przypadku papierów graficznych. Chodzi o to, że jeśli produkujemy papier specjalistyczny dla konkretnego klienta, a na rynku nie ma porównywalnej oferty, cena traci na znaczeniu. Faktem jest również, że dla dóbr szybko zbywalnych cena papieru odgrywa znacznie mniejszą rolę niż, powiedzmy, dla produktów poligraficznych. Ten ogólny wzrost marż to fantastyczna sprawa dla całego Sappi.   

 

P&P: A jaki będzie kolejny krok na rynku papieru specjalistycznego?

 

BW: W ciągu najbliższych trzech lat zamierzamy podwoić obroty Sappi w zakresie papieru specjalistycznego. Oczywiście następne pytanie brzmi: Czy mamy inne papiernie lub maszyny, które można by przebudować pod ten sektor? Czy mamy na to środki finansowe? Zapewniam, że także w tym aspekcie myślimy i działamy z wyprzedzeniem.

Komentarz miesiąca

Strzelić sobie w cyfrowe kolano…

Cyfrowa transformacja obejmuje również media drukowane i cyfrowe. Media drukowane, a w szczególności magazyny takie jak PRINT & PUBLISHING, żyją z dobrego contentu. Zatem alternatywą dla wersji drukowanej jest wersja cyfrowa lub on-line. Część budżetów z wersji drukowanych przenoszone jest do świata cyfrowych mediów. Jednak kompensacja obrotu jeden do jednego z druku do wersji cyfrowej jest na tą chwilę raczej nierealna. W obliczu tego, rzecz jasna, również i my, prasa drukowana, zmieniamy trend i uzupełniamy portfolio o cyfrowe narzędzia.

Reklama

Ankieta

Czy poligrafia ma już kryzys za sobą?

Jest zdecydowanie lepiej
Ciągle jest ciężko
Najgorsze jeszcze przed nami
W ogóle nie doświadczyliśmy kryzysu

Ogłoszenia

Stanowisko:
Region:
zobaczy wszystkie oferty