Kalendarium 2012

03.05 - 16.05 · drupa 2012

16.05 – 17.05 · Luxe Pack New York

20.06 – 21.06 · Mailingtage

11.08 – 13.08 · Labelexpo Americas

18.09 – 23.09 · Photokina

08.10 – 11.10 · Polagra Food

Nie będziemy czekać do drupy. Rozmowa z Marcelem Kiesslingiem.

 

Przed kilkoma tygodniami mieliśmy okazję porozmawiać z Marcelem Kiesslingiem, szefem działu Heidelberg Services firmy Heidelberg, o nowej strukturze przedsiębiorstwa, trudnym procesie wychodzenia z kryzysu oraz celach na kolejne lata. Wnioski: druk pozostaje rynkiem rozwojowym, ekologia zyskuje na znaczeniu, a drukarnie muszą poszukać sposobu interakcji z mediami elektronicznymi.

Rozmawiał: Michael Seidl

PRINT & PUBLISHING: Kieruje Pan działem Heidelberg Services od kwietnia tego roku. Jak rozwijały się interesy Heidelberga przez te dziewięć miesięcy?

 

Marcel Kiessling: Poziom napływających zleceń kształtował się dla nas pozytywnie już od początku roku, na co wskazują wyniki opublikowane w zestawieniach za 1. i 2. kwartał. Ogólnie rzecz biorąc, dostrzegamy umiarkowaną poprawę sytuacji, co jest dla nas bardzo pozytywne. Obraz komplikuje się jednak, jeśli przyglądamy się temu, jak radzą sobie poszczególne regiony rozwijające się nierównomiernie. Cieszy nas kondycja chińskiego rynku, podobnie jak sytuacja w Niemczech, Brazylii, Wielkiej Brytanii – napędzana przez targi Ipex – a także w Meksyku i Szwajcarii. Dobrze radzimy sobie w niektórych krajach Europy Środkowo-Wschodniej, na przykład w Polsce. Ciężko jest w dalszym ciągu w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Japonii i Australii. Ogólnie patrzymy jednak na to wszystko z dużą dozą optymizmu.

P&P: Wcześniej kierował Pan amerykańskim oddziałem Heidelberga i dlatego dobrze zna tamtejsze warunki. Jak, Pana zdaniem, naprawdę wygląda sytuacja w Stanach Zjednoczonych?

MK: Niestety nie znam odpowiedzi na to pytanie. Ten, kto ją zna, zapewne mógłby zbić na tym fortunę (śmiech). Sądzę jednak, że amerykańska gospodarka boryka się z wieloma problemami strukturalnymi, które należy przezwyciężyć. Na dłuższą metę nie da się znieść sytuacji, w której więcej się wydaje, niż zarabia. Amerykanie muszą oszczędzać, przeprowadzać konsolidacje oraz zmienić swój sposób myślenia ekonomicznego. Stany Zjednoczone znajdują się w trakcie bolesnego procesu adaptacyjnego. Mimo to, mam wiele zaufania wobec elastyczności amerykańskiej gospodarki i samych Amerykanów. Nie uważam, że zagraża im spirala deflacyjna.

P&P: Co dokładnie obejmuje dział Heidelberg Services i jak wygląda jego struktura organizacyjna?

 

MK: Chociaż obecnie skupiamy się na tym dziale w szczególny sposób, nie jest to dla nas tak naprawdę zupełnie nowy sektor. Poświęcamy mu uwagę już od wielu lat, jednak teraz ma dla nas wyższą rangę, na równi z innymi obszarami dzialalności firmy. Heidelberg Services jest zorientowany na potrzeby klientów. Oferujemy usługi, materiały do druku, oprogramowanie i używane maszyny, aby kompleksowo pomóc naszym klientom w długoterminowym budowaniu swojej konkurencyjności na rynku. Dział Heidelberg Services generuje łącznie ok. miliard euro obrotów. Jeden z podobszarów stanowią usługi techniczne, które mają na celu zwiększenie dostępności naszych maszyn do maksimum. Inny obszar to Performance Services, czyli usługi opracowane z myślą o zwiększeniu wydajności drukarń. Obejmują one optymalizację procesów, rozwój pracowników i rozwój całego przedsiębiorstwa. Oferujemy pod tym kątem usługi konsultingowe w zakresie marketingu, sprzedaży i planowania.

P&P: Dlaczego wspomniane sektory stały się tak istotne?

 

MK: Na podstawie rozmów z wieloma drukarniami, zdiagnozowaliśmy aspekty, które stanowią wyzwania dla przedsiębiorstw: presja cenowa, rosnące ceny surowców i coraz większe koszty personalne, presja marży, wymagania dotyczące usług web-to-print, zrównoważony rozwój i produkcja, zróżnicowanie oferty, etc. Jeśliby teraz zastanowić się, co odróżnia odnoszące sukcesy drukarnie od tych, którym nie powodzi się za dobrze, myślę że jedyna różnica polega na tym, że rozwijające się przedsiębiorstwa znajdują lepsze odpowiedzi na wymienione przed chwilą problemy. Sądzę, że – tak jak dotychczas – najważniejszym czynnikiem zapewniającym firmie sukces jest innowacyjna technologia, która daje większą produktywność i niezawodność. Kolejnym istotnym punktem, który według nas staje się coraz ważniejszy, jest dostępność maszyn i właśnie tutaj w grę wchodzą usługi techniczne.

PP: Dlaczego dostępność maszyn jest tak ważna?

MK: Dlatego, że maszyny są coraz bardziej wydajne i drukarnie z reguły pracują na mniejszej liczbie urządzeń, korzystając jednak z bardziej produktywnych rozwiązań. Skutek jest taki, że maszyny pracują zazwyczaj w trybie wielozmianowym, co oznacza, że ich dostępność jest szczególnie istotna. To z kolei wymusza na nas sprawny serwis, w którego skład wchodzi ok. 4,5 tys. techników na całym świecie, jak również usługi typu Remote Services (serwis zdalny) oraz dostawa części zamiennych, prowadzona całą dobę za pośrednictwem naszych czterech międzynarodowych jednostek. Sądzę, że na tle branży stanowimy wzór i stale dążymy do tego, by dalej się rozwijać.

 

P&P: Co tak naprawdę należy do nowości w Państwa ofercie?

 

MK: Zasadniczo, całkowicie nowym obszarem, na którym będziemy koncentrować się w przyszłości, są Performance Services. Zdajemy sobie dzisiaj sprawę z tego, że same maszyny i ich dostępność nie wystarczą, aby zapewnić drukarni konkurencyjność. W najbliższym czasie zajmiemy się takimi zagadnieniami, jak usprawnienie procesów, zużycie materiałów, zróżnicowanie produkcji i system pracy.

 

P&P: Jak drukarnie reagują na nową ofertę Heidelberga, a przede wszystkim na fakt, że firma występuje w roli konsultanta?

 

MK: Statystyki pokazują, że przedsiębiorcy z branży poligraficznej na całym świecie wyrażają potrzebę zmian i dostrzegają konieczność usprawnienia działania biznesu. Właściciele drukarń przychodzą do nas nastawieni proaktywnie wobec zwiększenia swoich zysków. Szczególnym zainteresowaniem cieszą się zagadnienia związane z optymalizacją procesów. Drukarze chcą, aby dokładnie wyjaśniono im, na czym to polega i w jaki sposób może pozytywnie oddziaływać na ich własny biznes.

P&P: Jak to działa?

MK: Przychodzą do nas zarówno drukarnie akcydensowe, jak i opakowaniowe. Najpierw przeprowadzamy analizę bieżącą, dzięki której przyglądamy się procesom i przebiegowi pracy. Wyciągamy odpowiednie wnioski. Na tej podstawie opracowujemy razem z klientem rozwiązanie, które pozwoli na usprawnienie produkcji w drukarni. Nasza koncepcja może dotyczyć równie dobrze pojedynczych obszarów, jak np. zarządzanie zużyciem materiałów, jak i wszystkich procesów druku, czy też pracy całego przedsiębiorstwa. Dużym krokiem naprzód jest oczywiście całkowita automatyzacja procesów dzięki technologii Prinect, która stanowi najwyższy poziom optymalizacji. Heidelberg Consulting ma teraz pełne ręce roboty, co jest według mnie oznaką dużego zapotrzebowania na nasze usługi.

 

P&P: Czy Heidelberg Consulting działa tylko w Niemczech, czy także w całej Europie?

MK: Nasz zespół konsultantów pracuje w dużej mierze dla klientów z niemieckiego obszaru językowego, ale aktualnie prowadzi również projekty w innych krajach, jak Anglia czy państwa skandynawskie. Współpracuje z doradcami Heidelberga na całym świecie, jednak koncentruje swoją pracę bardziej na krajach przemysłowych, niż rozwijających się.

P&P: Czy sądzi Pan, że kryzys mamy już za sobą?

 

MK: Bolesne skutki kryzysu finansowego i ekonomicznego są jeszcze w wielu miejscach odczuwalne, ale znajdujemy się obecnie w fazie umiarkowanej poprawy. Nie możemy jednak zapomnieć, że branża poligraficzna poddawana jest ciągle jeszcze znacznym zmianom strukturalnym. Na rynku poligraficznym, który jest rynkiem bardzo konkurencyjnym, drukarnie muszą pracować wydajnie i oszczędnie, precyzyjnie definiując swój stosunek do klientów.

P&P: Gdzie, według Pana, leży dziś potencjał rozwoju Heidelberga?

MK: Najpierw warto podkreślić, jak rozwinął się całościowy wolumen druku akcydensowego i opakowaniowego w ciągu ostatnich dziesięciu lat. Fakty są jednoznaczne: mówimy obecnie o światowym wolumenie rzędu 415 mld euro, który według ekspertów zwiększy swoją wartość do 455 mld euro do 2015 roku. Branża poligraficzna jest jednym z największych sektorów przemysłu na świecie i ciągle rośnie. Widać tutaj jednak pewną niejednorodność. Z całą pewnością, wyraźne jest przesunięcie z druku reklamowego w kierunku druku opakowań, który stanowi bardzo rozwojowy rynek. Inny kierunek to tzw. Emerging Markets, takie jak rynek chiński. Trzecia tendencja dotyczy obniżenia nakładów oraz rosnącego znaczenia druku cyfrowego, który tworzy obecnie 8 proc. wartości rynku. Według naszych szacunków, udział druku cyfrowego na rynku poligraficznym wzrośnie do 2015 roku do 18 proc. Proszę nie zapominać, że po kryzysie występuje naturalny wzrost, napędzany przez poprawę sytuacji po depresji koniunktury. Nasz potencjał widzimy w krajach rozwijających się – jeśli chodzi o druk akcydensowy i opakowaniowy – oraz w państwach uprzemysłowionych – przynajmniej w przypadku opakowań.

P&P: Jaki poziom obrotu planujecie osiągnąć?

MK: Do 2014 roku chcemy osiągnąć roczny obrót w wysokości 100 mln euro i jesteśmy na dobrej drodze, aby ten plan urzeczywistnić.

 

P&P: Przed chwilą poruszył Pan temat druku cyfrowego, który jest ostatnio często dyskutowany. Producenci maszyn drukujących poszukują odpowiednich partnerów z tego sektora. Jak podchodzi do tego Heidelberg?

MK: (śmiech)Dobrze Pan wie, jaka jest odpowiedź. Ogłosiliśmy już, że do końca bieżącego roku finansowego, a więc do końca marca 2011 roku, podamy do publicznej wiadomości, kto zostanie naszym partnerem. Istotne jest to, że będziemy mogli zaoferować naszym klientom kompleksowe rozwiązanie, które stanie się źródłem wartości dodanej. Bierzemy tutaj pod uwagę cyfrowe maszyny drukujące przeznaczone do produkcji małych i średnich nakładów. W połączeniu z systemem Speedmaster 52 Anicolor będzie można drukować niskie zamówienia od 200 sztuk. Byłaby to dla nas idealna kombinacja.

 

P&P: W Australii Heidelberg skutecznie współpracuje z Konica Minolta. Czy można to traktować jako zapowiedź kooperacji w skali globalnej?

 

MK: Trzeba wypróbować różne rozwiązania i to właśnie czynimy obecnie w Australii. Proszę jednak nie traktować tego jako wyznacznika naszych globalnych planów.

 

P&P: Biorąc pod uwagę wszystkie Pańskie wypowiedzi, można dojść do wniosku, że drupa 2012 przychodzi w samą porę. Kryzys minął, przedsiębiorstwa są pełne energii, a klienci chcą znów inwestować?

MK: Myślę, że na drupie 2012 zaprezentujemy się jako lider rynku poligraficznego. Proszę jednak wziąć pod uwagę, że wszystkie działania naszej firmy, o których rozmawialiśmy, podejmowane są niezależnie od targów. Wystawa jest dla nas oczywiście stałym punktem, ale nie zamierzamy czekać do 2012 roku, aby rozbudować naszą ofertę.

 

P&P: Jakie cele finansowe ma Heidelberg? Na jakim poziomie będziecie za dwa, trzy lata?

MK: Tak, jak ogłosiliśmy, w perspektywie średnioterminowej chcemy ponownie przekroczyć granicę 3 mld euro obrotu rocznie. Jak ukształtuje się sytuacja w poszczególnych sektorach, jeszcze się przekonamy. Zależy to oczywiście od tego, w jakim tempie sektor maszyn powróci do dawnej formy. Obecnie, nieproporcjonalnie wysoki udział w naszych obrotach ma dział Services.

P&P: Czy zakończyliście redukcję zatrudnienia?

MK: Tak, restrukturyzację zamknęliśmy z końcem września i wówczas liczba pracowników w całym koncernie wynosiła ok. 16 tys. osób.

P&P: W „Heidelberg Agenda 2015” zostało jasno napisane, że nowe obszary operacyjne mają zapewnić firmie większą odporność na kryzys.

 

MK: Zgadza się, to nasz jasno sprecyzowany cel wewnętrzny. Nie jest on jednak istotny z punktu widzenia klientów, dla których decydujące jest to, czy i jak zaoferujemy im wartość dodatkową. Dlatego też musimy mierzyć się z całą naszą konkurencją na rynku.

 

P&P: Jeden z Waszych konkurentów, manroland, ogłosił niedawno, że w przyszłości chciałby się rozwijać samodzielnie. Jak Pan to skomentuje?

 

MK: To decyzja manrolanda, której ja nie mam zamiaru komentować. Czujemy się dobrze z naszymi produktami, usługami i posiadaną technologią. Jeśli przyjrzeć się rozwiązaniom, jakie wprowadziliśmy na rynek w ciągu ostatnich kilku lat, widać tempo naszego rozwoju. W dalszym ciągu będziemy dążyć do poprawy naszej pozycji, dlatego też chcemy przeznaczyć 5 proc. naszych obrotów na rozwój.

P&P: Kwestie ekologii i zrównoważonego rozwoju stoją w centrum działań Heidelberga. Dlaczego? Jakie są kierunki rozwoju tego obszaru?

MK: Ekologia już od wielu lat stanowi centralny temat w strategii naszej firmy. Zdajemy sobie sprawę z tego, że są to kwestie ważne dla naszych klientów, na których potrzeby odpowiadamy, oferując adekwatne maszyny i materiały do druku. Co ważne, dla nas ekologia i ekonomia nie wykluczają się, wręcz przeciwnie – idą w parze, bo to, co sensowne ekologicznie, ma znaczenie również z ekonomicznego punktu widzenia. Jakie skutki może mieć redukcja emisji szkodliwych substancji albo produkcji odpadów, jeśli weźmie się pod uwagę, że w typowej strukturze kosztów, jakie ponosi drukarnia, nakłady na energię i materiały wynoszą od 30 do 60 proc.? Każdorazowe obniżenie produkcji makulatury i zwiększenie efektywności energetycznej przekładają się bezpośrednio na wyższą opłacalność produkcji.

P&P: Jakie rozwiązania w tym zakresie możecie zaproponować klientom?

MK: Jeśli chodzi o oszczędność papieru, oferujemy technologię Inpress Control, która automatyzuje proces narządzania, pozwalając na zredukowanie ilości makulatury do niezbędnego minimum. Dobrym przykładem jest Speedmaster 52 Anicolor, który praktycznie już od pierwszego arkusza drukuje pełnowartościowe użytki. Kolejnym rozwiązaniem jest Prinect, za pomocą którego przeprowadza się transfer danych do maszyny. Efektywnie działa również system wstępnego nafarbiania, który pozwala na zminimalizowanie ilości odpadów oraz skrócenie czasu narządu. Z kolei Print Color Management pomaga standaryzować procesy przygotowania i druku przy uwzględnieniu optymalnych warunków.

P&P: W czasie kryzysu miało się wrażenie, że ze względu na zupełnie inną priorytetowość zadań temat ekologii zszedł nieco na dalszy plan. Jak się Pan na to zapatruje?

MK: Widzę to zupełnie inaczej. Heidelberg publikuje już od 1995 roku sprawozdania ekologiczne. Działania na rzecz środowiska mamy praktycznie we krwi. Raz jeszcze podkreślam, ekologia przekłada się na ekonomię i jeśli można zrobić coś dla środowiska, należy się tego podjąć. Jestem przekonany, że również drukarnie dostrzegają w tym sens, nawet jeśli ten temat ma dla końcowego odbiorcy niewielkie znaczenie. Zauważyliśmy jednak, że w wielu przypadkach certyfikowani dostawcy cieszą się większym zaufaniem ze strony klientów. Traktuję to jako ważne kryterium dla drukarń, które chcą się wysoko pozycjonować na konkurencyjnym rynku.

 

P&P: Jakim drukarniom opłaca się drukować ekologicznie? Czy zyskują na tym także małe przedsiębiorstwa?

MK: Wielkość drukarni nie jest już żadnym usprawiedliwieniem dla nieekologicznego druku. Nieważne, czy pracuje się na jednej, czy wielu maszynach, należy poważnie rozważyć tę kwestię, zanim okaże się, że drukarnia wyrzuca w błoto pieniądze, które można by lepiej spożytkować. Dlatego też oferujemy Prinect S, czyli podstawowe, startowe rozwiązanie dla mniejszych przedsiębiorstw.

 

P&P: Przyjrzyjmy się jeszcze drukowi opakowań, który ma dla Heidelberga spore znaczenie. Inni też upatrują tutaj szansę na zrobienie interesu. Nie obawia się Pan, że i na tym rynku zrobi się ciasno?

MK: Rynek opakowaniowy rządzi się własnymi prawami. Nie tak łatwo wejść na ten teren. Inna jest technologia, inne procesy i oczywiście inni klienci. Z całą pewnością mogę stwierdzić, że globalizacja przyczyniła się do wzrostu rynku opakowań. W krajach takich jak Chiny, opakowania produkuje się na miejscu, stamtąd trafiają wprost do supermarketów. Kolejny trend to zróżnicowanie opakowań, widoczne na przykładzie przemysłu kosmetycznego, w którym każdy, kto chce się wyróżnić, sięga po różne metody uszlachetniania. Poza tym, gospodarstwa domowe się kurczą, więcej jest tych jedno- i dwuosobowych, które kształtują popyt na mniejsze opakowania. Te wszystkie aspekty potwierdzają fakt szybkiego rozwoju rynku opakowaniowego, a co za tym idzie, również druku opakowań. Dla nas jest to bardzo dobra sytuacja, ponieważ już od lat jesteśmy obecni w tym sektorze, a rozpoczęcie przygody z maszynami wielkoformatowymi było kolejnym krokiem w branżę opakowań. Sukces naszych rozwiązań utwierdza nas w przekonaniu, że obraliśmy właściwy kierunek.

 

P&P: Jakie zyski chcielibyście generować w przyszłości na rynku druku opakowań?

MK: Dążymy do osiągnięcia 25 proc. całościowych obrotów na tym rynku.

 

P&P: Gdzie będzie Heidelberg w 2015 roku i co nam zaoferuje?

 

MK: W 2015 roku, tak jak dotychczas, chcemy być przede wszystkim dobrym partnerem dla naszych klientów, wspierać ich i zapewniać im konkurencyjną pozycję na rynku. Jeśli nam się to powiedzie, jeśli będziemy w stanie zrozumieć naszych klientów lepiej niż inni, wówczas będziemy na wygranej pozycji.

P&P: Czy to oznacza, że w 2015 roku nadal będziemy dużo drukować?

MK: Z całą pewnością! Myślę, że ważne jest, aby wszyscy, którzy związani są z branżą poligraficzną, zarówno drukarze, jak i dostawcy, zdawali sobie sprawę ze znaczenia druku i walczyli o pozycję komunikacji drukowanej. W świecie, który kształtowany jest przez współegzystowanie mediów elektronicznych i tradycyjnych, ważne jest utrzymanie równowagi. Okazuje się, że druk jest w fazie wzrostu, dane to potwierdzające są ogólnodostępne. Istotne jest to, aby drukarnie dobrze przemyślały sposób, w jaki mogą umiejętnie połączyć druk oraz inne kanały komunikacji, aby móc lepiej odpowiadać na potrzeby swoich klientów. Branża poligraficzna to branża z dużym potencjałem na przyszłość. O tym jestem całkowicie przekonany.

Komentarz miesiąca

Targi i legendy

Otwarcie tegorocznych targów drupa 3 maja odbędzie się w duchu różnych oczekiwań, życzeń, potwierdzeń, prezentacji trendów rynkowych, dróg rozwoju i nowych modelów biznesowych. Jedno jest pewne, również tym razem będą to bardzo duże targi. Jeśli wierzyć wypowiedzi Matthiasa Dornscheidta, szefa Messe Düsseldorf, cała powierzchnia została sprzedana.

Reklama

Ankieta

Czy poligrafia ma już kryzys za sobą?

Jest zdecydowanie lepiej
Ciągle jest ciężko
Najgorsze jeszcze przed nami
W ogóle nie doświadczyliśmy kryzysu

Ogłoszenia

Stanowisko:
Region:
zobaczy wszystkie oferty