Przedstawiciele europejskiego przemysłu celulozowo-papierniczeog zwracają uwagę, że planowane zmiany w systemie handlu emisjami ETS mogą utrudnić realizację kolejnych inwestycji ograniczających emisje. Według szacunków organizacji Cepi sektor może stracić około 1 mld euro rocznie z planowanych nakładów na transformację energetyczną w latach 2026 do 2030.
Branża papiernicza należy do sektorów, które znacząco ograniczyły emisje. Od 2005 roku poziom emisji gazów cieplarnianych zmniejszył się o ponad 55 procent, co jest jednym z najlepszych wyników wśród energochłonnych gałęzi przemysłu objętych ETS. Dalsza redukcja wymaga jednak dostępu do nowych technologii oraz dużych nakładów finansowych, które szczególnie dla mniejszych przedsiębiorstw pozostają dużym wyzwaniem.
Wątpliwości i rozwiązania
Wątpliwości dotyczą między innymi zasad utrzymania bezpłatnych uprawnień do emisji. Nowe wymagania mogą oznaczać dodatkowe obowiązki związane z planowaniem inwestycji oraz ryzyko utraty części uprawnień w przypadku niezrealizowania założeń. Problemem pozostaje również ograniczona dostępność rozwiązań umożliwiających dalszą redukcję emisji.
Branża zwraca uwagę także na próg 95 procent biomasy, który wpływa na możliwość korzystania z bezpłatnych uprawnień. Według sektora zasada ta może niekorzystnie traktować firmy, które wcześniej zainwestowały w odzysk energii z procesów produkcyjnych i rozwiązania oparte na biomasie. Znaczenie ma również sytuacja mniejszych przedsiębiorstw, dla których koszty obowiązkowych audytów i procedur administracyjnych mogą być nieproporcjonalnie wysokie. Organizacja Cepi wskazuje, że podniesienie progu zwolnienia z części wymagań ETS mogłoby ograniczyć te obciążenia bez istotnego wpływu na poziom emisji.Planowane zmiany mogą wpłynąć na rozwój europejskiej bioekonomii, w której przemysł celulozowo papierniczy odgrywa ważną rolę. Technologie biorafineryjne odpowiadają już za około 6 procent wartości dodanej branży, a Europa pozostaje jednym ze światowych liderów.

© Photogenica